Niemcy: Stuttgartu nie stać na przebudowę przed Euro 2024?

źródło: Echo24.de

Niemcy: Stuttgartu nie stać na przebudowę przed Euro 2024? Warunek był taki: VfB Stuttgart musi awansować z powrotem do Bundesligi, by wspólnie z miastem udźwignąć koszt przebudowy Mercedes-Benz Areny. Jednak przez COVID-19 ani miasta, ani klubu może na to nie być stać.

Reklama

Zeszłoroczne szacunki wskazują, że przebudowa Mercedes-Benz Areny w Stuttgarcie będzie kosztować ok. 65 mln € (dziś 290 mln zł). Chodzi przede wszystkim o gruntowne przeobrażenie trybuny głównej, zbudowanej w 2005 roku. Gruntownej renowacji wymaga całą strefa zawodników, przestrzenie dla mediów, a także hospitality.

Zgodnie z planem założonym wspólnie przez samorząd, koszt miałby być podzielony na trzy prawie równe części. VfB Stuttgart i spółka zarządzająca stadionem miałyby wpłacić po 22,5 mln €, a miasto Stuttgart dołożyć kolejne 20 mln €.

Warunkiem zielonego światła miał być powrót klubu na najwyższy szczebel rozgrywek. Po pierwsze dlatego, że to oznacza znacznie wyższe przychody i ułatwia sfinansowanie wkładu. Po drugie, tylko powrót do Bundesligi gwarantuje spłacenie transzy finansowanej przez miasto. W drugiej lidze czynsz VfB spadł bowiem o połowę, a w Bundeslidze przekracza 5 mln € rocznie.

Mercedes-Benz Stadium© hnns_schtt

Plan miał finansowe „ręce i nogi” aż do czasu, gdy koronawirus nie zawitał w Europie. Dziś, choć udało się awansować z drugiego miejsca do niemieckiej ekstraklasy, po żadnej stronie nie ma środków na przeprowadzenie inwestycji.

Klub, pomimo awansu i nowej umowy telewizyjnej, ma już 8-cyfrowe straty. Miasto notuje znaczne spadki przychodów i nagłe wydatki, dlatego o jego wkładzie muszą decydować radni. Z kolei operator stadionu zamiast kilkuset wydarzeń rocznie ma pusty kalendarz i nie wiadomo, jak miałby spłacić kredyt w wysokości 22,5 mln €.

Kluczowe dla dalszych kroków może okazać się to, kiedy i w jakim wymiarze kibice będą mogli wracać na stadiony. Prognozy na sezon 2020/21 są optymistyczne i mówią o nawet parudziesięciu tysiącach co mecz. Sytuacja jest jednak dynamiczna i nie ma pewności, że nie dojdzie – jak dzieje się obecnie w Izraelu, Serbii, USA i innych krajach – do ponownego zaostrzenia restrykcji.

Reklama