Florencja: Fiorentina szuka wyjścia poza miastem

źródło: własne [MK]

Florencja: Fiorentina szuka wyjścia poza miastem Rozpoczął się przetarg na tereny, gdzie Fiorentina chciałaby zbudować nowy stadion. Klub stwierdził, że na takich warunkach go nie stać i zaczyna poszukiwać działki poza miastem.

Reklama

Na początku lutego rozpoczął się przetarg na tereny targowiska Mercafir. Działka na zachodzie miasta ma ok. 15 hektarów i została wyceniona przez rzeczoznawcę na 22 mln €. Oferty można zgłaszać do 7 kwietnia włącznie.

Problem w tym, że Fiorentina nie chce brać udziału, choć to właśnie tu ma stanąć zaprojektowany dla klubu stadion. Dlaczego? – Poza ceną 22 mln €, która w naszej ocenie od początku była za wysoka, jest szereg innych powiązanych kosztów, które czynią przedsięwzięcie nierealnym – żali się właściciel i prezes Fiorentiny Rocco B. Commisso.

Estadio della Fiorentina

O jakie inne koszty chodzi? Commisso boi się, że w przetargu nie ma gwarancji otrzymania oczyszczonej pod budowę działki. Tzn. jest ryzyko, że pozostałości targowiska będzie trzeba usuwać na swój koszt. Dalej, grunty pod obecną zabudową mogą być zanieczyszczone – brakuje pewności, że nie będzie trzeba ponosić dużych kosztów związanych również z tym.

Estadio della Fiorentina

Co prawda klub może jeszcze złożyć swoją ofertę, ale oczekuje od miasta zmiany warunków. Nasze zobowiązanie z października 2019 do wejścia na tereny Mercafir opierało się na warunku, że zdążymy zbudować stadion do września 2023. Teraz jednak zdajemy sobie sprawę z 8-miesięcznego opóźnienia w planowaniu już na tak wczesnym etapie, oraz z braku środków zaradczych w przypadku dalszych opóźnień – wylicza klub piłkarski w oficjalnym oświadczeniu.

W piątek Rocco B. Commisso spotkał się z burmistrzem Campi Bisenzio. To niewielka gmina ok. 11 km na północny zachód od centrum Florencji (podczas gdy Mercafir jest zaledwie 4km od centrum). Tutaj aż 38 hektarów jest dostępnych za znacznie niższą kwotę (ok. 15 mln €) i bez ryzyka oczyszczania działek.

Estadio della Fiorentina

Zasadniczy minus to jednak fatalne połączenie z miastem. Autostrada co prawda biegnie obok, ale transport publiczny w zasadzie nie istnieje. Docelowo ma tu dojeżdżać 4. linia tramwajowa, ale po rozbudowie (a jeszcze nie powstała pierwsza część). Kolej biegnie kilka kilometrów dalej, pociągi są więc poza zasięgiem.

Commisso zaapelował do wszystkich ościennych gmin Florencji, by zgłaszały się ze swoimi ofertami, jeśli tylko mają tereny pod stadion piłkarski. Na apel szybko odpowiedziała kolejna miejscowość, Figline e Incisa Valdarno. To jeszcze dalej, ok. 20 km na południowy wschód od Florencji. Jednak w tym przypadku jest i autostrada, i nitka kolei z możliwością stworzenia stacji.

Reklama