Częstochowa: Boniek zapowiada Rakowowi walkę z czasem...

źródło: własne [MK]

Częstochowa: Boniek zapowiada Rakowowi walkę z czasem... Zbigniew Boniek stawia sprawę jasno: w Częstochowie muszą mieć w sierpniu gotowy lub prawie gotowy stadion, inaczej nie zagrają w Ekstraklasie. Urzędnicy to wiedzą, ale nie wiadomo, czy zdążą...

Reklama

W programie „Stan Futbolu” gościem był prezes PZPN Zbigniew Boniek. Jednym z tematów była sytuacja Rakowa Częstochowa. Drużyna gra przyjemną dla oka piłkę i bliżej jej do walki o puchary niż spadku. Jest jednak jeden gigantyczny problem, o którym nasi Czytelnicy doskonale wiedzą: stadion. Zbigniew Boniek nie zostawił złudzeń, że bez niego Raków spadnie, choćby piłkarsko się utrzymał.

Wczoraj spotkałem się z władzami Rakowa. Jeśli Raków nie będzie gotowy do gry na swoim stadionie w lipcu, albo gdy ten stadion nie będzie na ukończeniu, to nie zagra w Ekstraklasie – powiedział podczas sobotniego programu Boniek.

Choć wypowiedź brzmi stanowczo, to w Częstochowie są szanse na spełnienie wymogu. Dosłownie dwa dni przed słowami Bońka wystartował przetarg na projekt i wykonanie Centrum Piłki Nożnej w Częstochowie. Oferty można składać do 9:30 w poniedziałek, 10 lutego.

Zwycięzca będzie miał co prawda 12 miesięcy na realizację całości, ale zaledwie 5-8 miesięcy na dostarczenie wariantu spełniającego wymogi licencyjne Ekstraklasy. Ocena ofert będzie uzależniona od tego, jaki okres na dostarczenie tej części kompleksu przewidzą oferenci (5% wagi), choć tradycyjnie najważniejszym kryterium jest cena (90%). Pozostałe 5% stanowi długość gwarancji.

Co planują w Częstochowie?

Według zapowiedzi z grudnia 2019 Częstochowa miała zrezygnować z budowy stadionu na rzecz modernizacji tego obecnego. Jeśli jednak zagłębimy się w dokumentację przetargową (a to właśnie zrobiliśmy, nie mając lepszych planów na niedzielny wieczór...), można dojść do wniosku, że mimo wszystko mówimy o nowym obiekcie.

Stadion Rakowa Częstochowa

Co prawda miasto rezygnuje np. z trybuny głównej z zapleczem, ale jednak główna powstać ma od zera, po prostu bez zaplecza (1056 miejsc, z dachem). W dokumentacji czytamy o rezygnacji z zadaszonej trybuny wschodniej, ale jednak na wschodzie przewidziano 3 tys. nowych miejsc.

Do tego za południową bramką zupełnie nowa trybuna (1200 miejsc), a za północną – sektor gości dla 300 widzów. Mówimy więc o całkowitej pojemności stadionu w okolicach 5550 miejsc (z tolerancją 5%), ale inwestor nakazuje zostawienie miejsca na dostawienie kolejnych (500 na południu i 200 w sektorze gości). Wszystkie sektory mają posiadać pierwszy rząd co najmniej metr nad boiskiem dla lepszej widoczności, z wyjątkiem trybuny zachodniej (tu trzeba unieść widzów bardziej, o 1,6m).

Miasto pozwala oferentom zaproponować albo żelbetowe trybuny, albo stalowe, o konstrukcji modułowej. Należy się jednak domyślać, że wybór padnie na te drugie, ponieważ są znacznie szybsze i tańsze w realizacji. Podobnie modułowe ma być zaplecze, w tym pomieszczenia dla policji, mediów, sanitariaty, kasy czy depozyty.

Jeden zasadniczy warunek...

Przetarg został przez władze Częstochowy rozpisany tak, że umożliwia spełnienie wymogu postawionego przez Zbigniewa Bońka. Chwila prawdy nastąpi jednak 10 lutego, ponieważ do realizacji potrzebny jest co najmniej jeden oferent mieszczący się w oczekiwaniach i możliwościach finansowych miasta.

A to warunek potencjalnie niełatwy do spełnienia. Przypomnijmy – mówimy o przygotowaniu stadionu do gry w zaledwie 5-8 miesięcy (a wcześniej trzeba przygotować projekt!).

Do tego w budżecie Częstochowy w ogóle nie ma na ten cel pieniędzy. Miasto szacuje, że trzeba będzie wydać 17 mln zł i tyle „ma się znaleźć” w poprawkach do budżetu (dofinansowanie z MSiT nie jest potwierdzone). Ale mówimy o stadionie dla 5,5 tys. widzów, nawet jeśli modułowym, który może po prostu kosztować więcej.

Reklama