Tarnów: Jaskółcze Gniazdo kolejny rok bez przebudowy

źródło: własne [MK]

Tarnów: Jaskółcze Gniazdo kolejny rok bez przebudowy Nie było pieniędzy w 2019 roku, nie będzie też w 2020. Trudno oprzeć się wrażeniu, że Tarnów to kolejne miasto odwlekające podanie do publicznej wiadomości faktu, że na stadion go po prostu nie stać.

Reklama

Ten scenariusz przerabiali już bardzo boleśnie kibice Ruchu Chorzów – rzekome zmiany w dokumentacji, kolejne mało zrozumiałe procedury, a efektów jak nie było, tak nie ma.

Przypomnijmy, że już ponad rok temu miasto ogłosiło zmianę strategii i zamówienie tańszego projektu przebudowy Jaskółczego Gniazda. Dokumentacja miała być gotowa do połowy listopada tego roku. Podobno jest, ale jeszcze niekompletna, tj. bez kosztorysu. Nie wiadomo więc, ile ten tańszy stadion ma kosztować. Przypomnijmy, że droższa wersja miała pochłonąć 41 mln zł, ale najtańsza oferta w przetargu opiewała na 90 milionów.

Za to kibice Unii Tarnów mieli okazję dowiedzieć się, że w projekcie budżetu na przyszły rok jest ledwie 500 tys. na dalsze przygotowania do inwestycji. To o tyle zaskakujące, że jeszcze dwa tygodnie temu prezydent Tarnowa zapewniał o zapisaniu w budżecie kwoty na pierwszy etap budowy. Z obecnie przewidzianych środków na wbicie łopaty nie wystarczy.

Stadion Uniii Tarnów© Stadiony.net

Sytuacja zaczyna zakrawać o kpinę, skoro pieniądze na stadion (41mln zł) zapisano w wieloletniej prognozie finansowej jeszcze w 2015 roku. Tymczasem po upływie 5 lat wciąż inwestycja nie będzie nawet rozpoczęta.

Miasto upiera się w oświadczeniu rzecznika prezydenta, że remont nie został odwołany, a prace mogą rozpocząć się jeszcze w 2020. Tyle że nawet w oświadczeniu użyty jest tryb przypuszczający – może uda się wbić pierwszą łopatę, może nawet więcej, bo „istnieją przesłanki” ku temu. Oczywiście, że istnieją przesłanki, podobnie jak istnieją przesłanki, by dojść do wniosku, że miasto baaardzo przeciąga sprawę z braku pieniędzy.

Pół miliona złotych zapisanych w budżecie na przyszły rok to kwota na pierwsze prace wykonawcze, bo są realne przesłanki, że po otrzymaniu tzw. decyzji środowiskowej szybko rozpisany zostanie przetarg na pierwszy etap modernizacji, a na budowie w przyszłym roku zostanie wbita pierwsza łopata. Oczywiście może być wykonany szerszy zakres prac o znacznie większej wartości, ale płatności za nie nastąpią w roku 2021 – czytamy w oświadczeniu.

Was przekonuje? Nas nie. Jeśli miasto ma projekt, to uzyskanie koniecznego zielonego światła nie powinno zająć więcej niż parę miesięcy. A realizacja pierwszego etapu przebudowy (nowe boisko i tor żużlowy) mogłaby z powodzeniem zostać zrealizowana w 2020. Gdyby były pieniądze. Dalej – miasto w komunikacie zapewnia, że wciąż walczy o dofinansowanie, ale odpowiedź na tę „walkę” jest prosta – Ministerstwo Sportu i Turystyki nie przyznało środków...

Reklama