USA: Drugie podejście w Karolinie Północnej

źródło: własne [MK]

USA: Drugie podejście w Karolinie Północnej Co prawda wciąż liczą na miejsce w MLS, ale zapewniają, że zbudują stadion nawet bez uzyskania licencji. Wystarczy, że... podatnicy sfinansują całą budowę stadionu. A to ludziom może być ciężko przełknąć.

Reklama

 W tym tygodniu w Raleigh, w Karolinie Północnej odbyła się już druga prezentacja nowego stadionu, który miałby stać się domem dla North Carolina FC, klubu aspirującego do gry w amerykańskiej ekstraklasie. Pierwszy raz pokazano pomysł w 2017, ale wtedy stadion miał powstać na północy śródmieścia. I nie powstał, plan upadł. Dlatego w 2019 tę samą bryłę zaproponowano w nowym otoczeniu, przy południowej obwodnicy.

North Carolina FC Stadium

Tym razem sugerowana pojemność jest niższa, spadła z 25 do 20 tys. miejsc. Arena piłkarska ma stać się domem nie tylko dla NCFC, ale też dla żeńskiego North Carolina Courage – jednego z najsilniejszych klubów piłki kobiecej na świecie, uznawanego przez bukmacherów za pewniaka w niemal każdym meczu (na wypadek, gdybyście chcieli wykorzystać totolotek kod promocyjny). Do tego koncerty, targi, konwencje – właściciel obu drużyn piłkarskich Steve Malik obiecuje naprawdę sporo.

Problem w tym, że Malik nie bardzo kwapi się do wydawania pieniędzy na proponowany stadion, który jeszcze w 2017 wyceniano na 150 mln $. Przedsiębiorca proponuje, by podatnicy zapłacili za całość i już sugeruje, że podatnicy są za. W sondażu przeprowadzonym na jego zlecenie większość opowiada się za przeznaczeniem środków z podatku hotelowego na stadion (w wysokości 13 mln $ rocznie).

North Carolina FC Stadium

Tyle że wiarygodność badania jest średnia. Gdy jeden z regionalnych serwisów internetowych zapytał swoich czytelników o preferencje, ci zdecydowanie częściej wskazywali, że woleliby przeznaczyć te środki na tańsze mieszkania i stworzenie miasta przyjaźniejszego pieszym. To nie znaczy, że stadionu nie chcą, ale niekoniecznie chcą za niego płacić.

Zwłaszcza że plan uwzględniający stadion jest gigantyczny, wart 1,9 mld $ (7,1 mld zł). Stoją za nim jedni z najbogatszych ludzi w Karolinie Północnej, dysponujący miliardami dolarów. Proponowana dzielnica Downtown South to ponad 22 hektary, na których mają powstać wysokie biurowce (prawie 150 tys. m2), 1200 miejsc hotelowych, 1750 mieszkań oraz 12 tys. m2 powierzchni handlowych.

North Carolina FC Stadium

Skoro lwia część projektu jest opłacalna komercyjnie i ma być finansowana prywatnie, to dlaczego mieszkańcy mają płacić za stadion dla prywatnego klubu? To pytanie o tyle adekwatne, że miasto Raleigh i hrabstwo Wake mają już zatwierdzone własne rekomendacje, na co wydać środki z podatku hotelowego. Samorząd musiałby więc zmienić własne plany, by spełnić oczekiwania inwestorów. Może to zrobić, ale nastroje społeczne będą istotne.

Na pewno pomocne w podjęciu decyzji byłoby zapewnienie, że NCFC uzyska miejsce w najwyższej lidze USA, ale gwarancji sukcesu na pewno nie uda się uzyskać. Przeciwnie, Steve Malik chce użyć stadionu, by powalczyć o miejsce w MLS.

Szczerze mówiąc, będziemy mieć znacznie większe szanse z zabezpieczonym stadionem. Z drugiej strony, gdy posłuchaliśmy ludzi, to nie zależy im na tym tak bardzo. Jedno z pytań w ankiecie brzmiało „Czy liczy się dla ciebie posiadanie klubu w MLS?” i ludzie nie bardzo się przejęli. Chcą więcej wydarzeń w śródmieściu. Czy fajnie byłoby mieć drużynę w MLS? Jasne. Ale przecież już mamy najsilniejszy na świecie klub piłki kobiecej – mówi Steve Malik.

North Carolina FC Stadium

Tu dochodzimy do istotnej kwestii. Bo choć Malik naprawdę wiele oczekuje od podatników w Raleigh, to jego drużyny też wiele regionowi dają. Program szkolenia młodzieży działający przy obu klubach wciągnął do trenowania piłki nożnej aż 14 tysięcy (!) nastolatków, a to potężny kapitał społeczny.

W tej chwili trudno wyrokować, czy projekt ma szansę na realizację. Kluczowe decyzje powinny zapaść do sierpnia włącznie, ponieważ wtedy rady miasta i hrabstwa zdążą już podjąć temat i zagłosować. Na razie można dosłownie przyjmować zakłady, czy uda się przekonać radnych do wizji. W większości miast walczących o miejsce w MLS plany publicznego finansowania przegrywają, więc i tu może być podobnie.

Reklama