Mistrzostwa Świata U20: Nie taki wielki turniej

źródło: własne [MK]

Mistrzostwa Świata U20: Nie taki wielki turniej Choć trenerzy i zawodnicy dziękowali za ciepłe przyjęcie, na meczach trybuny rzadko były pełne. Stanowczo najgorzej wypadła Bydgoszcz, ale na każdym stadionie zdarzył się mecz, podczas którego pustki były potężne.

Reklama

Gdy na początku roku poznaliśmy ceny biletów na Mistrzostwa Świata U20, byliśmy pełni optymizmu. Nie bez podstaw zresztą, młodzieżowe Euro 2017 oglądało średnio aż 11 622 widzów co mecz, a przecież teraz gościliśmy mistrzostwa wszystkich kontynentów, nie tylko jednego. W dodatku bilety od 5-10 zł to doskonała okazja, by zafundować całej rodzinie lub znajomym wyjście na międzynarodowe wydarzenie za naprawdę małe pieniądze.

Liczyliśmy, że uda się przebić granicę 400 tys. sprzedanych biletów, a przy dobrej promocji nawet pół miliona byłoby w zasięgu. Tym razem okazaliśmy się stanowczo zbyt dużymi optymistami. Spośród aż 52 meczów rozegranych na sześciu polskich stadionach zaledwie 13 cieszyło się zapotrzebowaniem przekraczającym 10 tysięcy.

Średnia widownia wynosiła 7257 osób na mecz, czyli zaledwie 44% nominalnej pojemności (w rzeczywistości zapełnienie było nieco wyższe, FIFA nie podała turniejowych pojemności, niższych od nominalnych). To znacząco mniej niż podczas dwóch ostatnich edycji, które przecież nie odbyły się w krajach szalejących na punkcie futbolu – w Korei i Nowej Zelandii.

Nie rozstrzygamy, co zdecydowało o łącznej widowni tylko 377 388 osób, ale niedosyt jednak pozostaje. Z sześciu miast-gospodarzy zdecydowanie najlepiej wypada Łódź – to jedyne miasto, gdzie mecze oglądało średnio więcej niż pół stadionu. Jednak było o to łatwiej, gdy organizuje się mecze Polski i finał. Natomiast stanowczo odstaje – nie pierwszy już raz – Bydgoszcz. Być może wreszcie ktoś w PZPN to zauważy i pozwoli innym miastom ubiegać się o goszczenie meczów.

World Cup 2019

Reklama