Londyn: Wimbledon prosi kibiców o inwestowanie w stadion

źródło: własne [MK]

Londyn: Wimbledon prosi kibiców o inwestowanie w stadion Być może trzeba będzie uzbierać nawet 34 mln zł w przeliczeniu. Cel jest wyjątkowo ambitny i AFC Wimbledon liczy, że włączą się też osoby spoza stałego grona sympatyków.

Reklama

Latem 2020 AFC Wimbledon ma grać przy Plough Lane, zaledwie parę minut piechotą od miejsca, gdzie funkcjonował historyczny stadion. Jednak by do tego doszło, trzeba zabezpieczyć finansowanie budowy następcy. Wariant minimum to 10 mln funtów, ale optymalny obiekt – bez okrojenia niektórych funkcji – będzie kosztował 13 mln funtów (ponad 62 mln zł).

Plough Lane

To znacznie więcej niż sądzono pierwotnie, jednak budowa miała prawo podrożeć. Po pierwsze, tkwiła w miejscu ze względów proceduralnych i inflacja zrobiła swoje. Po drugie, projekt był poprawiany, a konstrukcja wymagała wzmocnienia od fundamentów po dach. Zresztą, nawet same prace ziemne okazały się droższe od oczekiwań.

Teoretycznie Wimbledon mógłby wziąć kredyt na całość sumy, ale to oznaczałoby poważne ograniczenie budżetu na zawodników z powodu wysokich rat. Dlatego „The Dons” zwrócili się do kibiców z prośbą o wsparcie. Jeszcze w czerwcu rozpocznie się akcja crowdfundingowa na platformie Seedrs, poprzez którą będzie można kupować akcje w klubie. Cel jest wyjątkowo ambitny, wynosi aż 7 mln funtów (33,6 mln zł).

Plough Lane

W pierwszej fazie akcji, która ruszy niebawem, do zakupu zaproszeni zostaną członkowie The Dons Trust, poprzez który kibice są właścicielami klubu. Chodzi o to, by możliwie duża część nowych akcji trafiła do obecnych udziałowców. Później natomiast każdy internauta będzie mógł kupić sobie kawałek klubu i jego nowego stadionu, wpłacając choćby 10 funtów.

Jednocześnie projekt gwarantuje, że The Dons Trust zachowa co najmniej 75% udziałów, by mieć wciąż pełnię kontroli nad przyszłością klubu. To istotne z punktu widzenia kibiców, którzy odbudowują przecież drużynę po błędach poprzednich władz i chcą przede wszystkim uniknąć kolejnej utraty kontroli nad Wimbledonem.

Reklama