Kraków: Igrzyska Europejskie i wiele, wiele pytań

źródło: własne [MK]

Kraków: Igrzyska Europejskie i wiele, wiele pytań Małopolska i Kraków wspólnie zorganizują 3. edycję Igrzysk Europejskich w 2023. Niby można się cieszyć, ale cała kandydatura trzymana była w tajemnicy i nikt nie wie, kto i ile zapłaci za organizację.

Reklama

Z organizacją wielkich turniejów sportowych zwykle jest tak, że przygotowuje się opasłe dokumenty i prowadzi szeroko zakrojone działania promocyjne, by przekonać ludzi do podjęcia się organizacji. Później okazuje się, że budżet był niedoszacowany kilkakrotnie i wszyscy są trochę rozgoryczeni, a koniec końców impreza ma nie tylko koszty, ale i korzyści. W Krakowie tego nie ma.

Na stronach internetowych województwa małopolskiego do dziś nie ma ani słowa o Igrzyskach Europejskich (a to Małopolska forsowała wniosek!), a na stronach miasta Kraków czy PKOl informacja pojawiła się dopiero wtedy, gdy Kraków został niespodziewanie jedynym kandydatem do goszczenia imprezy.

Innymi słowy: wiedzę o kandydaturze, a więc i wielkim wyzwaniu finansowym ukrywano przed mieszkańcami tak długo, jak to było możliwe. Nic zresztą dziwnego, skoro ostatni mega event planowany w Krakowie (Igrzyska Zimowe 2022 – przyp. red.) wzbudził tak wielki sprzeciw, że trzeba było się wycofać.

Wczoraj 50 europejskich komitetów olimpijskich jednogłośnie potwierdziło to, czego należało się spodziewać: Kraków i Małopolska zorganizują największą na kontynencie imprezę lekkoatletyczną w 2023. I teraz pojawia się kłopot, ponieważ Igrzyska Europejskie są imprezą młodą i nie mają nawet sztywnej listy dyscyplin, które się w ich ramach odbywają. Nikt nie wie w związku z tym, jakie obiekty muszą być gotowe i ile wszystko będzie kosztować.

Co więcej, w chwili podpisywania dokumentów kandydatura nie miała żadnych gwarancji wsparcia finansowego od rządu RP, co zwykle owocuje po prostu niezłożeniem wniosku. Efekt był taki, że w ostatnich dniach poprzedzających sobotni wybór prezydent Jacek Majchrowski groził nawet wycofaniem się z pomysłu, jeśli rząd nie pomoże.

Ostatecznie rząd pomóc ma, jednak nie wiadomo wciąż w jakim zakresie. Bo i jak może być wiadomo, skoro nikt nie wie, co ma być budowane? Tu pojawia się kolejny problem: impreza jest nie za dekadę, ale za dosłownie 4 lata. By oddać infrastrukturę z wyprzedzeniem, trzeba zacząć ją projektować już, najlepiej na wczoraj.

Te słowa dotyczą przede wszystkim reprezentacyjnego stadionu lekkoatletycznego, którego Kraków (czy Małopolska w ogóle) najzwyczajniej nie ma. Są dwa obiekty z bieżnią spełniającą międzynarodowe standardy (na terenach AWF i Wawelu Kraków), jednak każdy z nich wymaga kompleksowej przebudowy.

Co z tą Wisłą?

Osobnym kłopotem jest sytuacja przy Reymonta. Stadion im. Henryka Reymana jest najpoważniejszym kandydatem do ugoszczenia ceremonii otwarcia i zamknięcia turnieju, ale do dziś czkawką odbija się patologiczny proces jego budowy.

Stadion Henryka Reymana

Przypomnijmy, że miasto nie ma wciąż praw autorskich do projektu, a to blokuje możliwość jakiejkolwiek ingerencji w jego konstrukcję, choćby takiej koniecznej dla obsługi audiowizualnej przedsięwzięcia. Dość powiedzieć, że do dziś nie naprawiono dachu zerwanego przez wichurę w 2013 roku, ponieważ trzeba by jednocześnie zmodyfikować zadaszenie, do czego miasto prawa nie ma.

Spór o prawa autorskie zyskuje na znaczeniu w kontekście Igrzysk Europejskich, ale i przyszłości samego stadionu. W obliczu rosnącego zadłużenia Wisły Kraków radni miejscy coraz głośniej mówią, że trzeba prawa odkupić i przebudować obiekt, by uniezależnić jego codzienne finansowanie od „Białej Gwiazdy”. Według wciąż wczesnych szacunków same prace modernizacyjne miałyby kosztować 40 mln zł, kolejnych 7 mln to koszt praw autorskich. Nie byłoby to bulwersujące, gdybyśmy nie mówili o stadionie prawie nowym (bo zaledwie 8-letnim), w dodatku przebudowanym za kuriozalne 650 milionów.

A może by tak dać sobie spokój?

W tym momencie warto przypomnieć, że nikt nie pytał o zdanie mieszkańców Krakowa. Dlatego inicjatywa Miasto Wspólne (wcześniej Kraków Przeciw Igrzyskom) proponuje rozpisanie referendum wśród mieszkańców.

Nie za bardzo przejmujemy się decyzją o organizacji igrzysk w Krakowie. Nadal miasto może się wycofać z tej imprezy. Jest też możliwość przeprowadzenia referendum w tej sprawie. Jeżeli w nim mieszkańcy opowiedzieliby się przeciw organizacji igrzysk europejskich w Krakowie, to taka decyzja byłaby wiążąca dla władz miasta – mówi Tomasz Leśniak ze Stowarzyszenia Miasto Wspólne.

Ze słów Leśniaka można by się zaśmiać, gdyby nie fakt, że to właśnie on był twarzą ruchu, który zablokował Zimowe Igrzyska 2022. Co prawda niemal nie zdarza się, by gospodarz wycofał się już po zatwierdzeniu przez organizatora, ale odwoływanie wniosków z powodów finansowych jest stosunkowo powszechne – tak w biednej wciąż Afryce, jak w zamożnej Skandynawii.

Pytanie o referendum na razie wydaje się przedwczesne, ponieważ wciąż nikt nie wie, ile ma kosztować impreza organizowana w Małopolsce w 2023 roku. Teoretycznie rząd może wpompować w wydarzenie tak duże pieniądze, że Kraków będzie odciążony i zyski przysłonią koszty. Póki co jednak sama tajemniczość budzi poważne wątpliwości. Miasto Wspólne wystąpiło do władz Krakowa z wnioskiem o zdradzenie przewidywanych kosztów na początku czerwca, od 2 tygodni nie przyszła odpowiedź.

Reklama