Berlin: Hertha grozi budową stadionu tymczasowego

źródło: Kicker.de / RBB24.de

Berlin: Hertha grozi budową stadionu tymczasowego W wywiadzie dla „Kickera” sternik Herthy Berlin zagroził, że dalsze blokowanie planów przez miasto nie powstrzyma klubu przed budową własnego stadionu. Choćby miał być tymczasowy.

Reklama

To nie są łatwe tygodnie dla berlińskiej Herthy. Jak pisaliśmy w kwietniu, klub otrzymał odmowy od spółdzielni mieszkaniowej (zajmującej część gruntu pod stadion) oraz od berlińskiego parlamentu. Nie są to co prawda decyzje ostateczne, ale sprawiają, że budowa areny dla ponad 50 tys. widzów na granicy Parku Olimpijskiego staje się coraz trudniejsza.

Tymczasem Hertha musi wyprowadzić się z Olympiastadionu w 2025 roku. To znaczy nie musi, ale o to właśnie idzie walka: miasto siłą chce zatrzymać klub na olimpijskim gigancie, a Hertha za żadne skarby nie chce tam zostać. Nawet uwzględniona w umowie dzierżawy opcja przedłużenia o 5 lat jest na tym etapie wykluczona przez dyrektora sportowego Michaela Preetza.

Olympiastadion

Sądząc po tonie, w jakim wypowiadał się w opublikowanym w poniedziałek wywiadzie dla „Kickera”, Preetz nie zamierza odpuszczać w sporze z władzami miasta. Padają stwierdzenia, że pozostanie na Olympiastadionie „nie wchodzi w grę” oraz że „wyprowadzamy się w 2025”.

Dyrektor otwarcie sugeruje, że samorząd usiłuje pogrzebać możliwość budowy prywatnego stadionu poprzez przedłużanie procedur. Już dziś dotrzymanie założonego harmonogramu nie jest pewne, a przecież klub nie ma gody, gruntu ani projektu. Gdyby nie udało się zbudować stadionu do 2025, Hertha musiałaby zostać na starym obiekcie. Tak przynajmniej zdają się myśleć władze miasta.

Co na to Preetz? – Jeśli ktoś chce zagrać na czas, to polecam sprawdzenie współczesnych technik budowlanych oraz tego, jak szybko można postawić tymczasowy stadion – powiedział dyrektor. Właśnie po tych słowach zawrzało w Niemczech, ponieważ to jedyna aktualnie przedstawiona opcja awaryjna, jeśli nie uda się zbudować planowanego stadionu.

Olympiastadion

Realność groźby Preetza nie jest jednak oceniana wysoko. Profesor ekonomii sportu Wolfgang Maening w rozmowie z RBB24 zwraca uwagę, że to najmniej korzystne ekonomicznie rozwiązanie dla klubu piłkarskiego. Koszt budowy nie jest wcale o wiele niższy (Maening szacuje ok. 3-5 tys. € na krzesełko), a największą zaletą takiego stadionu jest możliwość zburzenia po kilku latach. To zaleta w przypadku organizacji wielkiego turnieju, ale dla Herthy to jedynie dodatkowy problem.

Nawet jeśli straszenie tymczasowym stadionem jest tylko blefem, to Hertha stanowczo odcina się od nacisków, by grać dalej na olimpijskiej arenie. Co więcej, klub wciąż odrzuca propozycję władz Brandenburgii, by postawić stadion poza stolicą. – Swoimi pozytywnymi wypowiedziami pan Woidke [Dietmar Woidke, premier Brandenburgii – przyp. red.] wyraźnie odróżnia się od burmistrza Berlina. To jednak nie zmienia faktu, że swoją przyszłość widzimy w Berlinie. I zamierzamy o to zadbać – powiedział Preetz.

Aktualnie Hertha zamierza dalej walczyć o to, by wywalczyć prawo do budowy swojego stadionu w zaproponowanym wariancie, a więc wkopanego w ziemię na granicy Parku Olimpijskiego.

Reklama