Kraków: Sygnały o zmianach przy Reymonta

źródło: DziennikPolski24.pl / własne | MK

Kraków: Sygnały o zmianach przy Reymonta Wisła jest gotowa przejąć problematyczny stadion w całkowity zarząd, choć klub bał się tego nawet za czasów Cupiała. Na trybunach z kolei brakuje miejsc dla chętnych oraz dla... chuliganów. Przynajmniej na tę chwilę.

Reklama

W tym tygodniu z Krakowa dotarły kolejne sygnały, że Wisła powoli staje na nogi. Proces odbudowy będzie długi, jednak już podczas poniedziałkowego posiedzenia Komisji Sportu Rady Miasta Krakowa przedstawiciele piłkarskiej spółki zapewnili, że są gotowi przejąć zarząd jako operator Stadionu Henryka Reymana.

To ważne zapewnienie, choć wcale nie było wymagane od klubu. Posiedzenie było bowiem poświęcone wynikom finansowym stadionu pod jego obecnym zarządem. Wyniki nie są zbyt dobre – koszty utrzymania wyniosły w 2018 roku 5,4 mln zł, a przychody to łącznie 4,5 mln zł.

Słowo „łącznie” ma szczególne znaczenie, ponieważ suma uwzględnia środki płacone miejskiemu operatorowi przez inne miejskie podmioty (za wynajem biur urzędnikom). Mówimy więc o przelewaniu z jednej części miejskiej kasy do drugiej. Realne przychody są niższe, ponieważ Wisła płaci 2,5 mln zł rocznie, a poza jej meczami dużych zastrzyków nie ma.

Stadion Henryka Reymana© Łukasz Libuszewski

Co ważne, Wisła aktualnie rzeczywiście płaci za wynajem, a nie uchyla się od tego obowiązku, jak pod poprzednim zarządem. Do uregulowania wszystkich długów droga niestety jest wciąż daleka. Zadłużenie klubu za lata 2016 i 2017 może sięgać nawet 4 mln zł, wg informacji Dziennika Polskiego.

Zarządzanie tak, ale pod warunkami

Gdyby Wisła została operatorem swojego obiektu – jak to się dzieje w przypadku Cracovii po drugiej stronie Błoń – musiałaby liczyć się ze znacznym wzrostem wydatków. Dla porównania, dziś klub płaci 2,5 mln zł za wariant minimum, a roczne utrzymanie obiektu to ok. 4,4 mln zł, bez uwzględnienia inwestycji w jego naprawy. Te są niestety konieczne, tylko w zeszłym roku ZIS wydał milion na usprawnienia i poprawki, a w kolejce czeka remont południowej trybuny za kolejne 4 mln zł.

Wisła podczas posiedzenia komisji zwróciła uwagę, że nie jest zadowolona z obecnego stanu rzeczy na stadionie i przejęcie go w zarząd musiałoby zostać poprzedzone szeregiem zmian. Nie usłyszeliśmy, jakie to zmiany, ponieważ przewodniczący komisji postanowił poświęcić temu całe posiedzenie w kwietniu.

Można jedynie domyślać się, że mowa o szeroko pojętej poprawie funkcjonalności zaplecza areny pod kątem wynajmu komercyjnego. Niestety tu na drodze staje stary problem: brak praw autorskich do projektu, a więc i brak możliwości przeprowadzenia zmian. Na szczęście rozmowy z pracownią Archetus mogą pozwolić na przeprojektowanie elementów stadionu.

Na trybunach coraz ciaśniej...

Krok po kroku Wisła staje się coraz bardziej stabilnym finansowo klubem. Pod względem liczby sprzedanych karnetów krakowianie zostawili za plecami prawie wszystkie kluby w Polsce, goniąc już tylko łódzkiego Widzewa. 12 marca udało się przekroczyć liczbę 15 tys. abonamentów, co stanowi nowy rekord Ekstraklasy. Oczywiście osobnym fenomenem jest to, że rekord Polski ustanowiono parę szczebli rozgrywek niżej, ale to temat na inną opowieść.

Stadion Henryka Reymana

Nadchodzące derby Krakowa zapełnią stadion do ostatniego miejsca. Zwykłe bilety wyprzedano we wtorek, wczoraj zabrakło miejsc VIP, a dziś klub oddał do sprzedaży ostatnią pulę miejsc, tych z ograniczoną widocznością. Zgodnie z oczekiwaniami w pierwszych chwilach serwery nie wytrzymały zainteresowania. Pierwszy raz od dawna można powiedzieć, że na 33-tysięczniku w Krakowie miejsc dla chętnych brakło. Oczywiście konieczne będzie pozostawienie bufora, by oddzielić widzów od ok. 1500 przyjezdnych z drugiej strony Błoń.

...ale trochę ciszej

Niestety od prawie dwóch tygodni atmosferę wokół odbudowy Wisły psuje protest tzw. „grup kibicowskich”, które roszczą sobie prawo do arbitralnego decydowania o tym, co dzieje się na trybunach. W efekcie nie jest prowadzony zorganizowany doping z północnej trybuny i rodzi się spontanicznie.

Zdaniem grupy Ultra Wisła przyczyną jest „fakt niemożliwości wywieszenia na sektorze C flag, które są nieodłącznym elementem ruchu kibicowskiego na Wiśle”. Brzmi ogólnikowo, a w praktyce chodzi o nałożony przez klub zakaz eksponowania symboli związanych z grupą przestępczą Sharks oraz tzw. pozdrowień do więzienia. Wypada jedynie przypomnieć ultrasom, bo może nie pamiętają tych czasów, że jeszcze dekadę wstecz symbol rekina na trybunach nie był nikomu potrzebny do prowadzenia dopingu. Centralne miejsce zajmowała flaga Armia Białej Gwiazdy, a nie zorganizowanej grupy przestępczej, która według dostępnej wiedzy przyczyniła się do katastrofalnej sytuacji klubu.

By zminimalizować negatywne skutki bojkotu ze strony „grup kibicowskich” Wisła apeluje do fanów, by w niedzielę na mecz przybyli w czerwieni i pomogli stworzyć „czerwoną ścianę” na trybunach.

Reklama