Rzeszów: Halę zaczęli, na stadion Resovii czekają

źródło: Rzeszow.Wyborcza.pl / PAP

Rzeszów: Halę zaczęli, na stadion Resovii czekają Ostatnie dni przed wyborami to okres wielkich obietnic. Prezydent Rzeszowa i jego konkurent wmurowali kamień węgielny pod Centrum Lekkoatletyczne, partia rządząca chwaliła się inwestycjami. Ale pieniędzy na stadion z Ministerstwa Sportu wciąż nie ma.

Reklama

W poniedziałek w Rzeszowie rozpoczęła się budowa Centrum Lekkoatletycznego Uniwersytetu Rzeszowskiego. To ważna inwestycja, więc nic dziwnego, że chętnych do jej zainicjowania było wielu. Urzędujący prezydent Tadeusz Ferenc i jego konkurent z PiS Wojciech Buczak, wiceminister sportu Jarosław Stawiarski – to tylko najważniejsze nazwiska z długiej listy obecności.

Problem w tym, że to nie ta sama inwestycja, w ramach której przebudowany ma być stadion Resovii. Obiekt CWKS-u będzie co prawda dopełnieniem infrastruktury lekkoatletycznej Uniwersytetu Rzeszowskiego, ale w tej chwili wciąż nie ma na niego pieniędzy.

Choć udało się zatwierdzić w tym roku środki z urzędu miasta oraz urzędu marszałkowskiego (po 8 mln zł), to do dziś nie ma pisemnej gwarancji ze strony Ministerstwa Sportu i Turystyki, które wpierw wymagało od miasta i województwa porozumienia, a potem wstrzymało własny wkład w wysokości 16 mln zł. Przez to nie udało się nawet rozpocząć przetargu na budowę pierwszej trybuny, choć miał już ruszyć.

Stadion Resovii

W tym kontekście przechwałki wiceministra Stawiarskiego o wkładzie rządu w podkarpacką infrastrukturę brzmiały co najmniej dwuznacznie – w końcu to ministerstwo wstrzymało zapowiadany wkład. Zapewnił jednak, że piłkarsko-lekkoatletyczny stadion na pewno powstanie. – Resovia też będzie realizowana, będzie dopełnieniem tej infrastruktury lekkoatletycznej – mówił Jarosław Stawiarski.

Gdy jego zapewnienie się spełni, Rzeszów będzie dysponował jedną z najlepszych baz lekkoatletycznych w skali całego kraju. Na razie, podobnie jak przez ostatnie 7 lat, pozostaje czekać.

Reklama