Białoruś: Świetny stadion to nie wszystko, BATE w kłopocie

źródło: by.Tribuna.com

Białoruś: Świetny stadion to nie wszystko, BATE w kłopocie Zdominowali białoruską piłkę na ponad dekadę, zgarniają trofeum za trofeum. Co z tego, skoro BATE Borysów nie potrafi zapełnić nawet połowy swojego stadionu, najlepszego w całym kraju?

Reklama

Niedawno zdobyli dwunasty tytuł mistrzowski z rzędu (!), mają zdecydowanie najlepszy stadion piłkarski w kraju. Regularnie grają też w europejskich pucharach, nie bez powodzenia. A jednak, jak słusznie zwraca uwagę białoruska by.Tribuna.com, FC Bate Borysów nie ma jednego: tłumów na meczach.

W chwili otwarcia stadionu w 2014 BATE odnotowało prawie 50-procentowy skok pod względem widowni, zbliżając się do granicy 6 tys. osób na mecz. To wciąż mniej niż połowa pojemności 13-tysięcznika na przedmieściu Borysowa, ale też to miał być dopiero początek budowania „wielkiego BATE”. Niestety, widownia nigdy już nie była wyższa od tej w pierwszym sezonie. Oto statystyki:

  • 2014: 5931 widzów (+46%)
  • 2015: 5070 widzów (-15%)
  • 2016: 4797 widzów (-5,4%)
  • 2017: 4948 widzów (+3,2%)

Mało tego, w tej kwestii w 2017 roku stracili tytuł lidera na rzecz Dynama Brześć, które jako jedyne w kraju zdołało przekroczyć średnią widownię 5 tys. widzów na mecz. Właśnie dlatego sprawą zainteresował się znany białoruski portal internetowy, który przeprowadził wywiad z Natalią Marczenko, odpowiedzialną w BATE za kibiców.

Borisov Arena© OFIS Arhitekti

Przedstawicielka klubu usłyszała pytania o przyczynę złej frekwencji, ale też o niezrealizowane obietnice płatności bezgotówkowych i pomysły na poprawę smutnej sytuacji na trybunach. Po raz pierwszy w historii, już po odbyciu wywiadu i tuż przed jego publikacją, BATE zażądało, by rozmowa nie została opublikowana.

W klubie więc są świadomi, że problem wizerunkowy jest spory. Kibice muszą natomiast poczekać na propozycje rozwiązań. Na pocieszenie autor tekstu stwierdził, że odpowiedzi i tak nie były zbyt ciekawe...

Borisov Arena© OFIS Arhitekti

Reklama