Poznań: Klasyk dla Legii, szacunek dla Lecha

źródło: własne | MK

Poznań: Klasyk dla Legii, szacunek dla Lecha Niesamowity wynik na boisku, efektowna oprawa w sektorze gości i brak takowej u gospodarzy. Ale my nie o tym: szacunek dla kibiców Lecha za wzięcie odpowiedzialności za przewóz przyjezdnych.

Reklama

Wczorajszy mecz Lecha z Legią był 125. pojedynkiem tych drużyn i trzecim w historii klasykiem pod względem widowni na INEA Stadionie. Na trybunach zgromadziło się 41 026 widzów, w tym ok. 2 tys. w sektorze Legii. Tylko oni przygotowali oprawę (flagi i race), ale fani Lecha wokalnie też imponowali.

Atmosfera atmosferą, wynik wynikiem (a kibice „Kolejorza” z euforii popadli w rozpacz w 94. minucie), ale dla nas istotne jest co innego. Trzeba podkreślić postawę kibiców Lecha, którzy z własnych środków opłacili przewóz kibiców Legii z dworca na stadion.

To oczywiście kolejna odsłona konfliktu z prezydentem Poznania Jackiem Jaśkowiakiem, który odmawia finansowania transportu przyjezdnych na mecze, wbrew nawet zaleceniom policji. Ponieważ prezydent nie chciał, za 20 autobusów dla kibiców Legii zapłacili fani z Poznania.

Prezes Stowarzyszenia Kibiców Lecha Poznań Radosław Majchrzak poinformował o inicjatywie w specjalnym komunikacie [pisownia oryginalna]: To nie jest nasz gest w stosunku do kibiców z Warszawy. To jest przede wszystkim świadome, przemyślane działanie na rzecz Poznaniaków i Wielkopolan, aby spokojnie mogli dotrzeć na nasz stadion w niedzielne popołudnie; to działanie we wspólnym naszym interesie – dumnych i odpowiedzialnych Wielkopolan, z szacunku dla stolicy naszego regionu i jego najlepszej wizytówki – Lecha Poznań.

Ponadto ponownie informuję, iż środki finansowe SKLP pochodzące ze zbiórek były, są i będą przeznaczone tylko i wyłącznie na realizację celów, na które są zbierane.

Ironia tej sytuacji polega jednak na tym, że kibice Lecha zapewnili legionistom transport na stadion, po czym fani Legii zapewnili Lechowi... karę za odpalenie sporej ilości pirotechniki. Co więcej, w 8 z 20 autobusów były zauważalne uszkodzenia, za które zapłacili również kibice Lecha. Na szczęście były niewielkie i naprawiono je w ciągu kilku godzin.

Reklama