Lublin: Miasto dołoży trybunę do tego, co wydarła Lublinianka?

źródło: KurierLubelski.pl

Lublin: Miasto dołoży trybunę do tego, co wydarła Lublinianka? Główna trybuna dla 2 tysięcy widzów. Tyle do stadionu Lublinianki ma dołożyć lubelski magistrat. Plan przychodzi dopiero po tym, jak klub i kibice sami pozyskali środki na to, co było im obiecane.

Reklama

Gmina Lublin przekaże na rzecz MOSiR grunty ze stadionem Lublinianki. To teren wart 18,9 mln zł, który zostanie wniesiony przez samorząd do spółki będącej własnością miasta. Formalnie nie zmienia to nic dla mieszkańców ani Lublinianki, za to w praktyce powinno ułatwić stworzenie na tym terenie nowego centrum sportowo-rekreacyjnego.

Zapowiedź prac na ponad 5 hektarach na zachodzie Lublina brzmiałaby pewnie obiecująco, gdyby nie przyszła dużo za późno. Miasto już w 2014 roku miało inwestować w te tereny dzięki sprzedaży fragmentu działki za prawie 6,6 mln zł. Ponieważ samorząd nie podjął żadnych działań, Lublinianka i jej fani wywalczyli pieniądze na cztery boiska (w tym trzy treningowe) i dwie małe trybunki, w sumie dla 650 osób, w Budżecie Obywatelskim.

W praktyce centrum sportowo-rekreacyjne powstaje więc z Budżetu Obywatelskiego, a samorząd zamierza teraz dołożyć do tego jedynie trybunę główną na ok. 2 tys. widzów oraz parkingi. Zamiar brzmi dobrze, ale okazuje się, że i na to nie ma pieniędzy w magistracie. Urząd zamierza szukać środków zewnętrznych, ale to akurat powtarzane było już nie raz.

Stadion Lublinianki

Stadion niespełnionych obietnic

W 2001 teren niszczejącego stadionu przejęła norweska grupa inwestorów, którzy mieli wpompować pieniądze w część sportową, w zamian stawiając na tym terenie dużą galerię handlową. Po serii komplikacji i 9 latach niepewności, w 2010, teren trafił z powrotem do Skarbu Państwa, a stamtąd do władz Lublina.

W 2011 roku Lublinianka miała ambitny plan pozyskania inwestorów, którzy na działce postawiliby m.in. hotel i biura. Zysk ze sprzedaży fragmentów gruntu pokryłby koszty budowy nowoczesnego i wielofunkcyjnego stadionu.

Kolejny plan przedstawiło kilka miesięcy później miasto, proponując podzielenie działki na mniejsze, sprzedaż części i finansowanie modernizacji właśnie z tych pieniędzy. Pomimo niskiego zainteresowania udało się uzyskać wspomniane wcześniej 6,6 mln zł, ale pieniądze nigdy nie trafiły na obiecany wcześniej cel.

Reklama