Londyn: Udana prapremiera „London Stadium”

źródło: własne | MK

Londyn: Udana prapremiera „London Stadium” Na niespełna dwa dni przed oficjalną inauguracją komplet publiczności dopingował West Ham w Lidze Europy. I sądząc po pierwszych reakcjach nowy stadion częściej przerasta oczekiwania niż je zawodzi.

Reklama

Czwartkowy wieczór w Londynie był wyjątkowy. Po 112 latach na Upton Park zawodnicy i kibice przenieśli się o 3,7km na zachód, na London Stadium (tymczasowa nazwa Stadionu Olimpijskiego). To jeszcze nie oficjalna inauguracja, bo w końcu kto otwierałby tak wielki stadion meczem przeciwko – z całym szacunkiem – słoweńskiemu NK Domžale?

Choć to tylko kwalifikacje do Ligi Europy, a rywal niekoniecznie elektryzujący, wczoraj na London Stadium pojawił się komplet publiczności, czyli 53 914 widzów. Na ten pierwszy piłkarski test pojemność ograniczono do 54 tysięcy, ale w kolejnych meczach ma ona wynosić 60 tysięcy. Docelowo widownię można zwiększyć do aż 67 tysięcy miejsc, ale w tym sezonie taki wzrost nie jest planowany.

London Stadium

Koniec o planach na cały sezon, bo w czwartek najważniejsze było jedno: jakie będą pierwsze wrażenia kibiców? Zwłaszcza te związane z jakością oglądania meczów, ponieważ ogromna odległość trybun od boiska budziła poważne obawy w kraju słynącym z ciasnych, kompaktowych aren. I tu, po przejrzeniu kilkuset postów na forach, wpisów na blogach kibicowskich czy w nieoficjalnych profilach/serwisach poświęconych West Hamowi sami jesteśmy zaskoczeni.

Zdecydowana, by nie powiedzieć miażdżąca większość reakcji jest bardzo pozytywna. Najczęstszym punktem odniesienia jest co prawda nie Upton Park, a jeszcze większe Wembley, ale to porównanie nie wypada dla London Stadium źle. Znaleźliśmy opinie płynące z każdej części stadionu, które chwalą widok na boisko. Oczywiście odległości są duże, co widać boleśnie na zdjęciu poniżej, ale ich wpływ na jakość widowiska został zminimalizowany.

London Stadium

Widoczne powyżej ujęcie to odległość wschodniej trybuny do boiska. W tym miejscu, tak samo jak na zachodzie, pierwszy rząd widowni leży ok. 20 metrów od murawy. Za bramkami jest lepiej – to 12-18 metrów, oczywiście już po przysunięciu trybun do boiska. Krytyków nowego układu widowni jest niewielu i niespodzianką jest raczej to, jak mało jest negatywnych opinii, a nie że w ogóle są.

Pierwszy wieczór obfitował w mniejsze mankamenty, jak odkryte strefy za tymczasowymi trybunami (docelowo mają być zasłonięte płótnem), niewystarczający catering w niektórych strefach czy – najczęściej powtarzające się – problemy z opuszczeniem obiektu i transportem publicznym. Wszystko to jednak jest typowe dla stadionów w pierwszych tygodniach funkcjonowania i do debiutu w Premier League (21 sierpnia) większości powinno nie być.

Co do atmosfery, trudno oceniać po jednym meczu. Nie było przyjezdnych, zresztą prestiż kwalifikacji do Ligi Europy jest mizerny. Było za to wielu turystów, kibiców debiutujących na meczu West Hamu i dlatego doping był ograniczony i niezorganizowany. Podstawy do optymizmu jednak są – dobrą akustykę pod największym dachem w swoim rodzaju kibice testowali kilkakrotnie z bardzo obiecującym efektem…

Reklama