Komentarz: Podbeskidzie próbuje łamać prawo i podpiera się... prawem

źródło: własne | MK

Komentarz: Podbeskidzie próbuje łamać prawo i podpiera się... prawem Władze Podbeskidzia postanowiły nie wpuścić na stadion nikogo z Poznania i Krakowa. Twierdzą, że robią to na podstawie ustawy o bezpieczeństwie imprez. Ustawa im na to nie pozwala. Nawet lepiej – sami łamią prawo!

Reklama

Na niecały tydzień przed meczem przeciwko Lechowi Poznań (20.02) działacze Podbeskidzia Bielsko-Biała poinformowali, że odmawiają sprzedaży biletów na mecz wszystkim osobom z Poznania i Krakowa. Klub nazwał to bardzo osobliwie „ograniczeniem w zakresie sprzedaży biletów”.

To nie ograniczenie, to nakładany arbitralnie masowy zakaz. Jest nawet weselej, ponieważ w oświadczeniu Podbeskidzia możemy przeczytać, że zakaz dotyczy osób zamieszkałych w Poznaniu i Krakowie. Halo, Podbeskidzie, może chodziło Wam o zameldowanie? Bo jeśli „ograniczenie” dotyczy tylko osób mieszkających w Poznaniu i Krakowie, to życzę powodzenia w weryfikacji kto gdzie aktualnie mieszka…

Na jakiej podstawie klub z Bielska-Białej nie umie poprawnie sformułować komunikatu o zakazie wstępu? Na takiej, że po prostu nie chce u siebie widzieć przyjezdnych, bo na ich przyjazd nie jest przygotowany.

Podbeskidzie podpiera się przy tym przepisami, które nie mają zastosowania w tym przypadku. Art. 15.3.3. ustawy o bezpieczeństwie imprez masowych nie daje klubowi możliwości oceniania na podstawie miejsca zamieszkania, że widz będzie stwarzał zagrożenie na stadionie. Potwierdził to zresztą kilka miesięcy temu Rzecznik Praw Obywatelskich, który jasno wskazał, że organizator nie ma prawa odmawiać wstępu na podstawie cech ogólnych, takich jak miejsce zamieszkania.

Równie zasadny byłby zakaz wstępu dla wszystkich mężczyzn, bo są z natury bardziej impulsywni niż kobiety. I byłoby to równie dyskryminujące oraz niezgodne z Konstytucją. Dokładnie tak – odmawiając wstępu na mecz na podstawie adresu w dowodzie osobistym to Podbeskidzie łamie prawo, a nie kibice, których klub się obawia.

Prawdę mówiąc, fanów Lecha czy Cracovii nie musi obchodzić przygotowanie sektora dla przyjezdnych na stadionie. Wygospodarowanie dla nich miejsca to obowiązek Podbeskidzia, od którego klub próbuje się wymigać. Tak, TSP ma pod górkę z wciąż zamkniętą częścią stadionu (tam znajduje się sektor gości), ale to nie jest kryzys nie do opanowania przez pół sezonu.

Postawa klubu z Bielska-Białej przypada w nienajlepszym momencie, bowiem Ekstraklasa SA stara się promować swój produkt jako „łączący miasta”. Najwyraźniej Ekstraklasa nie połączy Bielska-Białej z Poznaniem i Krakowem. Dobra wiadomość jest za to taka, że inne miasta wspierające Lecha Poznań nie są zakazem objęte. Czyli wychodzi na to, że setki kibiców Lecha z Gniezna czy Piły mogą planować wyjazd na mecz…

Michał Karaś

Tekst wyraża subiektywną opinię autora i nie musi być zbieżny z poglądami redakcji/wydawcy. Jeśli chcesz na niego odpowiedzieć, prześlij odpowiedź na adres: michal@stadiony.net.

Reklama