Anglia: Liverpool się ugina, nie „zedrze” z kibiców

źródło: własne | MK

Anglia: Liverpool się ugina, nie „zedrze” z kibiców Po tym jak tysiące fanów wyszły z meczu na Anfield, właściciele klubu postanowili zrezygnować z ogromnej podwyżki cen biletów na główną trybunę.

Reklama

Gdybyśmy chcieli pisać o każdym proteście przeciwko cenom biletów w Anglii, musielibyśmy zajmować się tylko tym tematem. Jeśli nas czytacie, wiecie już, że Premier League to najdroższa dla widza liga świata.

A jeśli śledziliście ostatnio wydarzenia w Liverpoolu, wiecie też, że w 77. minucie meczu z Sunderlandem kilka tysięcy fanów LFC wyszło w ramach protestu z Anfield. Opuścili trybuny, ponieważ ich klub zapowiedział, że właśnie 77 funtów (440 zł!) będzie kosztował bilet na przebudowaną główną trybunę.

I do dziś nie napisalibyśmy o akcji ani słowa – w końcu nie pierwsi i nie ostatni kibice Liverpoolu wyszli w ramach protestu ze stadionu. Tyle że, dzięki ogromnej uwadze mediów, udało się wymóc zmiany. Właściciele Liverpoolu opublikowali oświadczenie, w którym oficjalnie przeprosili za bulwersującą podwyżkę i wycofali się z niej. Ceny biletów zostały zamrożone na poziomie 59 funtów.

Anfield

W oświadczeniu możemy przeczytać m.in. Część polityki cenowej źle opracowaliśmy. Szacowaliśmy, że… takie ceny będą do przyjęcia w kontekście wzrostu dochodów z praw telewizyjnych. […] Powszechny sprzeciw uzmysłowił nam, że się myliliśmy. Ogromna część z Was zaprotestowała. Przyjęliśmy do wiadomości.

Treść listu brzmi prawie komicznie biorąc pod uwagę, że kibice Liverpoolu od kilku lat należą do najsilniej protestujących przeciwko podwyżkom cen biletów. Te protesty dodatkowo zyskały na sile po rekordowym kontrakcie telewizyjnym. Teraz wygląda na to, że Liverpoolowi przyjdzie poczekać dłużej niż zaledwie cztery lata na spłatę ogromnej przebudowy.

Reklama