Zabrze: Wszystko za późno, kibice mają dość

źródło: własne | MK

Zabrze: Wszystko za późno, kibice mają dość Montaż krzesełek jest już opóźniony o kilka tygodni i dopiero w październiku fani Górnika otrzymają kolejne 2,5 tys. miejsc. Niezadowoleniu dali wyraz podczas ostatniego meczu.

Reklama

Trudno znaleźć element tej inwestycji, który nie budzi kontrowersji. Stadion Ernesta Pohla powstaje w ogromnych bólach, ponieważ zamiast znalezienia nowego wykonawcy dla całości robót, spółka Stadion w Zabrzu zleca wiele kolejnych.

Czasem przetargi obejmują naprawdę drobne zadania. Przykładem jest sierpniowe zlecenie na wykonanie fasad, które można było uwzględnić w innym przetargu i potencjalnie zaoszczędzić na cenie, a na pewno na czasie.

W sumie dotąd naliczyliśmy 19 przetargów związanych z budową, nie licząc tych na ubezpieczenie czy ochronę obiektu. Co prawda kilka unieważniono z powodu wadliwych ofert (zbyt drogich i/lub z błędami) albo ich braku, ale to tylko kolejny argument za łączeniem zadań w większe przetargi. Dla przykładu: przetarg na hydrofobizację trybun trzeba było odwołać, ale nie było problemu z uwzględnieniem tego zadania w przetargu na dostawę krzesełek. Zanim jednak spółka włączyła to zadanie w większe zlecenie, straciła rok.

Nie dość, że inwestycja jest dzielona na wiele małych zadań, to jeszcze stale się opóźnia. Przykład to właśnie wspomniany przetarg na dostawę i montaż siedzisk. Umowę podpisano na początku maja i wykonawcy otrzymali 4 miesiące na montaż ok. 24 tys. fotelików. Nietrudno wyliczyć, że czas minął na początku września. Tymczasem aktualnie wciąż brakuje kilku tysięcy krzesełek, zwłaszcza na trybunie głównej (wschodnia, widoczna na dzisiejszym ujęciu z kamery internetowej poniżej).

Stadion Ernesta Pohla

Czy to pierwsze tego typu opóźnienie? Ależ skąd. Wystarczy spojrzeć na wschodnie przedpole stadionu, które stanie się reprezentacyjnym placem nowej areny. Miało być gotowe do 27 sierpnia, a prace trwają. Wcześniej tak samo było choćby z poszyciem dachu.

Bardzo cierpliwym dotąd kibicom Górnika od jakiegoś czasu puszczają nerwy. Sezon zaczęli od wyjazdów, bo stadion nie spełniał licencyjnego minimum. Teraz zamiast 24 tysięcy nowych krzesełek mają do dyspozycji 2,5 tys. i dopiero w październiku (na mecz z Legią, 04.10) doczekają się udostępnienia kolejnej takiej samej puli. Zamiast normalnych toalet mają toi-toje, bo przetarg na kanalizację rozpisano dopiero w maju tego roku.

Fani już od pierwszego spotkania w roli gospodarzy głośno krytykują spółkę Stadion w Zabrzu, oskarżając ją o budowanie stadionu „pod siebie” (im dłużej, tym więcej wynagrodzeń). W piątek podczas meczu ze Śląskiem Wrocław pojawił się transparent „Stadion dla Górnika, nie dla spółki Stadion”, a z trybun płynęły okrzyki pod adresem spółki, w tym żądające dymisji jej prezesa Tadeusza Dębickiego.

Reklama