Komentarz: Katowice, zróbcie to choć raz dobrze!

źródło: własne

Komentarz: Katowice, zróbcie to choć raz dobrze! Oświadczenie wiceprezydenta miało rozwiać wątpliwości i przeciąć spekulacje. Zamiast tego wywołało burzliwe dyskusje i dodatkowe pytania. A wątpliwości co do planów miasta są dalej…

Reklama

W swoim oświadczeniu wiceprezydent Katowic pisze o serii udanych inwestycji miasta, po których przyszedł czas na stadion. Wycięliśmy ten fragment, bo nie miał żadnej wartości informacyjnej – zwykłe „prężenie klaty” przez dumną stolicę regionu. Pozwolę sobie więc upuścić z tego napompowanego balonika trochę powietrza i przypomnieć, że gdyby Katowice prowadziły udane inwestycje, to dziś nie byłoby w ogóle rozmowy o stadionie, bo ten już by istniał. I to większy od planowanego obecnie za niekoniecznie większe pieniądze.

Zamiast tego miasto wydało grube miliony na zmarnowane projekty i doraźną modernizację stadionu, który i tak czeka przebudowa. W ramach pozorowania prac zburzono nawet jedną trybunę, by później stawiać zamiast niej nową, tymczasową, którą trzeba będzie usunąć. To samo czeka nowe maszty oświetleniowe, a cała zabawa odbyła się na koszt mieszkańców Katowic.

Niestety wygląda na to, że „dumna tradycja” marnowania czasu i pieniędzy może być kultywowana. Od wyborów, przed którymi obiecywano nowy stadion, minęło pół roku. Po miesiącach rozmów z kibicami miasto zostało przy swojej koncepcji, zapewniając jedynie, że projekt ma od razu gwarantować możliwość rozbudowy.

I jeśli cokolwiek można uznać w tym momencie za dobrą wiadomość, to oczekiwaną wielkość stadionu. 12 tysięcy to bardzo rozsądny start dla klubu pokroju GieKSy – silnego kibicowsko, ale pogrążonego w nijakości piłkarsko. Dziś wielu fanów z Katowic narzeka, że będą mieli dużo mniejszy stadion od reszty kraju, ale nie powinni. Bo nie ma nic smutniejszego niż oglądanie wypełnionego w połowie stadionu Legii, wypełnionego w jednej trzeciej stadionu Wisły czy w niespełna jednej czwartej stadionu Śląska

Sęk w tym, żeby Katowice nie zmarnowały tej okazji, bo zapowiedzi wiceprezydenta Mikuły nie brzmią zachęcająco. Teraz przez pół roku będą szukać źródeł finansowania. Może im to ułatwię: nie dostaniecie dofinansowania z UE, nie dostaniecie go też z Ministerstwa Sportu. Pozostają środki własne, kredyty i obligacje. Na obecnym etapie, nie znając jeszcze realnych kosztów stadionu (dopiero po opracowaniu projektu w 2016), i tak nie powstanie szczegółowy plan finansowania.

A program funkcjonalności użytkowej nowego stadionu? Urzędnicy, którzy mają za sobą już kilka planów dla tego samego stadionu (w pojemnościach mogą przebierać!), powinni z pamięci podawać konkretne rozwiązania, a jeśli nie – mają je na pewno gdzieś w szafie. To jest zadanie na miesiąc uwzględniając konsultacje z klubem i kibicami, nie na resztę 2015 roku!

Pewnie, we wszystkich powyższych akapitach przesadzam. Ale nie bez powodu. Katowice to miasto, w którym kibice od dekady są wodzeni za nos, a z pieniędzy podatników finansowane były działania, które nie doprowadziły do powstania stadionu. Jeśli były prowadzone rzetelnie, miasto powinno być już przygotowane do inwestycji, a nie zaczynać wszystko od nowa. Dlatego to jak przepracowane zostaną nadchodzące miesiące, będzie najlepiej świadczyć o intencjach władz. Czy zrobią co obiecują, czy dalej będą „uszokiwać” kibiców GieKSy…

Michał Karaś

Tekst wyraża subiektywną opinię autora i nie musi być zbieżny z poglądami redakcji/wydawcy. Jeśli chcesz na niego odpowiedzieć, prześlij odpowiedź na adres: michal@stadiony.net.

Reklama