Londyn: Rekordowe pustki na Wembley, ale przeprowadzki nie będzie

źródło: BBC.co.uk / Standard.co.uk

Londyn: Rekordowe pustki na Wembley, ale przeprowadzki nie będzie W środę reprezentacja Anglii ledwo ograła Norwegię, ale komentarze wywołały nie tylko wydarzenia na boisku. Prawie 50 tysięcy krzesełek było pustych – to negatywny rekord od otwarcia.

Reklama

Przed środowym sparingiem Anglii z Norwegią media spekulowały, jak niewielu widzów pofatyguje się oglądać reprezentację po fatalnych Mistrzostwach Świata w Brazylii. Padały liczby w okolicach 30-40 tysięcy i wszystkie mają coś wspólnego z realną liczbą. Oficjalnie na Wembley było bowiem 40 181 widzów, ale nieoficjalnie wielu spośród ok. 10 tys. posiadaczy karnetów na każdą imprezę na obiekcie po prostu nie przyszło.

Fatalny wynik jest najgorszym od czasu przeprowadzki na nowe Wembley w 2007 roku. I nie pomogły w zmianie sytuacji bilety zdecydowanie tańsze niż zwykle (od 20 funtów dla dorosłego, 10 dla dziecka) – udało się zapełnić jedynie część dolnego poziomu widowni.

„London Evening Standard” pociesza jednak, że widownia ze środy i tak jest najlepszą w Europie podczas tej serii sparingów. Poza tym na starym Wembley w meczu z Kolumbią przed Euro 96 pojawiło się tylko ok. 20 tysięcy.

Nic dziwnego, że w obliczu pustych trybun zaczęły mnożyć się głosy, by przenieść mecze reprezentacji na inne, mniejsze stadiony. Na drodze stanęły jednak twarde zasady ekonomii – federacja piłkarska wciąż jest ciągnięta w dół przez długi zaciągnięte na budowę stadionu i musi na nim grać.

Adrian Bevington, dyrektor zarządzający reprezentacjami narodowymi Anglii, nie pozostawia złudzeń. Na Twitterze napisał: „Trzeba za ten stadion zapłacić. Fakty takie, że FA musi zapełnić kalendarz. Kiedy wyjdziemy z długów za 8-9 lat, będzie większy wybór.

Reklama