Brazylia: Nerwowy finisz prac w Kurytybie, potrzeba więcej robotników

źródło: AP / Globo.com

Brazylia: Nerwowy finisz prac w Kurytybie, potrzeba więcej robotników Wczoraj przedstawiciele brazylijskiego rządu i FIFA wizytowali najbardziej zagrożony stadion Mistrzostw Świata 2014. Choć postępy są bardzo widoczne, trzeba zwiększyć zatrudnienie na placu budowy. Na to brakuje środków.

Reklama

W czwartek na placu budowy Areny da Baixada pojawili się przedstawiciele brazylijskiego rządu z ministrem sportu Aldo Rebelo na czele. Na wizytację przybyli z nimi też konsultanci FIFA, którzy mieli ocenić poziom prac.

Przypomnijmy, że do 18 lutego stadion ma otrzymać gwarancję ukończenia w terminie, w przeciwnym razie będzie pierwszą areną od wielu lat, która straci prawa od organizacji Mundialu.

Podczas wczorajszej kontrolnej wizyty padały krzepiące opinie o bardzo widocznych postępach, jednak konieczność zwiększenia tempa nie ulega wątpliwości. FIFA chce zwiększenia liczby robotników, by uzyskać gwarancję ukończenia na czas.

Tu pojawia się jednak poważny problem, ponieważ nie ma pieniędzy. Arena da Baixada to jedna z prywatnych inwestycji realizowanych na Mistrzostwa Świata, dlatego nie może liczyć na wsparcie publiczne. Pierwotnie budowa miała kosztować ok. 130 mln reali (170 mln zł), jednak ten pułap został dawno przekroczony.

Aktualnie Atletico Paranaese osiągnęło już maksymalny próg zadłużenia w banku państwowym, ok. 180 milionów reali (230 mln zł). Klub poinformował wczoraj, że tylko po otrzymaniu dodatkowych środków zdoła zwiększyć zatrudnienie. Potrzeba nawet 65 mln reali (85 mln zł).

Dziś ma się w tej sprawie odbyć specjalne spotkanie w Sao Paulo. Atletico powinno otrzymać dodatkowe środki.

Reklama