Bełchatów: Policja wylegitymowała wszystkich za race

źródło: własne

Bełchatów: Policja wylegitymowała wszystkich za race Jeszcze przed przyjazdem kłopoty zgłaszali kibice przyjezdnych. Z kolei po meczu fani i GKS Bełchatów, i GKS Katowice nie mogli opuścić stadionu do momentu wylegitymowania przez policję każdej osoby.

Reklama

Zanim kibice GKS Katowice zdołali wyjechać do Bełchatowa, gdzie o 18:00 grali mecz, policja prowadziła wyjątkowo skrupulatne kontrole ich autobusów. W sumie doprowadziło to do ok. 90-minutowego opóźnienia i wycofania dwóch pojazdów pod wątpliwym, zdaniem fanów, zarzutem złego stanu technicznego, jak... widoczna rdza.

Mecz pomiędzy dwoma GKS-ami oglądało ok. 2 tys. widzów, w tym 330 z Katowic. Zarówno gospodarze, jak i przyjezdni odpalili materiały pirotechniczne w ramach oprawy i niestety nie obyło się bez rzucania pojedynczych rac/świec na murawę.

W związku z tym po zakończeniu meczu, ok. godziny 20:00, wychodzący ze stadionu kibice i dziennikarze zastali... zamknięte bramy. Początkowo spiker zawodów według relacji fanów informował o awarii bramek, jednak nie to było prawdziwą przyczyną.

Zamknięcie zarządziła policja, która dopiero po kilkudziesięciu minutach zaczęła indywidualnie wypuszczać kibiców. Warunkiem była jednak zgoda na nagranie wizerunku twarzy oraz dowodu osobistego przez kamery policyjne. Niechętni takim czynnościom przyjezdni początkowo odmówili wyjścia ze stadionu, jednak – według relacji GieKSa.pl – musieli skapitulować w obawie przed przemocą fizyczną.

Co ciekawe, trybuny stadionu w Bełchatowie, zapełnione wczoraj przez ok. 2 tys. widzów, zostały zamknięte dla wszystkich – również dla dziennikarzy z trybuny głównej. Według dostępnych relacji ostatnie osoby opuszczały stadion ok. 3 godziny po meczu.

Komentarz Stadiony.net: Stadion z monitoringiem spełniającym krajowe normy (jedne z najwyższych na świecie) i klub zapewniający, że odda policji wszystkie materiały do analizy. A mimo to policjanci zdecydowali się na „ręczne” uprzykrzanie życia kibicom poprzez legitymowanie i nagrywanie każdego z osobna. Czyli monitoring stadionowy nie działa czy policja nie umie go użyć? A przede wszystkim, co tak strasznego stało się wczoraj w Bełchatowie, że w sposób skandaliczny (przez długi czas bez żadnego wyjaśnienia, wywołując frustrację dwóch tysięcy zamkniętych ludzi) przetrzymuje się widzów dla zapewnienia im „bezpieczeństwa”?!

Reklama