Rok po Euro: Stadiony wciąż się zmieniają

źródło: własne

Rok po Euro: Stadiony wciąż się zmieniają W Warszawie wymieniono nie tylko operatora, ale też całą politykę zarządzania Narodowym. W Gdańsku odszedł operator, a nadchodzą nowe funkcje PGE Areny. We Wrocławiu dopiero rozwija się funkcja biurowa, której nie zrealizował główny wykonawca. A w Poznaniu Lech może odetchnąć z ulgą, bo będzie płacił mniej, ale za to nikt nie powinien tracić.

Reklama

Od Euro 2012 minął rok, a w debacie publicznej z hurraoptymizmu nastrój przeszedł w drugą skrajność – narzekanie na wielkie koszty stadionów. Rzeczywistość nigdy nie była ani tak piękna, jak wielu chciało wierzyć przed Euro, ani tak zła, jak niektórzy przedstawiają ją dziś. Polska zbudowała cztery wielkie stadiony piątej generacji, jakich dotąd nie miała. Teraz musimy się mierzyć z prawdziwym wyzwaniem, czyli z utrzymaniem ich przed kolejnych 20 lat, a nie przez trzy mecze Euro 2012.

Właśnie Euro stanowiło duży zastrzyk finansowy dla budżetów każdej z naszych aren, choć nie jest tajemnicą, że najwięcej zarobiła na imprezie UEFA. Trudno się temu dziwić, skoro to UEFA organizuje turniej, przyjeżdża już ze swoimi sponsorami, ze swoimi prawami telewizyjnymi, a gospodarz ma tylko zapewnić godne opakowanie gotowej imprezie. Podobnie będzie też w 2015 roku, gdy w Warszawie rozegrany zostanie finał Ligi Europy.

Zarobi przede wszystkim UEFA, ale to nie znaczy, że my stracimy. Trzeba jednak pamiętać, że imprezy UEFA, jak wszystkie inne, to jedynie ułamek kalendarza każdego ze stadionów i nie można opierać nadziei na tych kilku dniach meczowych. Jak spisały się w pierwszym roku po Euro 2012 nasze nowe stadiony?

Stadion Narodowy

Jeszcze zanim Euro się zaczęło, mieliśmy w Warszawie tąpnięcie – konflikty Narodowego Centrum Sportu z wykonawcami, którzy jeden po drugim upadli i winią właśnie fatalnie rozliczoną inwestycję w stolicy za swoje kłopoty. W efekcie do dziś nie wiemy, ile budowa Stadionu Narodowego kosztowała i wątpliwe, byśmy poznali realne koszty, najpewniej znacząco przekraczające 2 miliardy złotych.

Stadion NarodowyNarodowe Centrum Sportu spotkało się zresztą z wieloma kolejnymi atakami. Spółka nigdy nie została formalnie operatorem Narodowego, ale zarządzała nim mimo to przez pół roku po imprezie UEFA. W tym czasie udało się wynająć dosłownie jedną lożę, zakontraktowano śladową liczbę imprez i w efekcie zamiast zapowiadanego (nie wiadomo na jakiej podstawie) zysku rzędu 500 tys. zł obiekt przyniósł stratę ponad 20 milionów. A ta suma nie obejmuje środków, jakimi Ministerstwo Sportu dotowało koncert Madonny.

Niezadowalające wyniki Narodowego poszły w parze z wizerunkową klapą – mecz z Anglią, ogrodzenie, zamknięcie stadionu przed mieszkańcami, brak umów na organizację imprez. W efekcie zamiast umowy operatorskiej Narodowe Centrum Sportu zostało prawie zlikwidowane, a obiekt w styczniu przejęła spółka PL.2012+.

Stadion Narodowy

I jeszcze w styczniu przyszły efekty. Najpierw porozumienie z PZPN na długoterminową organizację największych meczów, a później kolejne wielkie imprezy, które wcześniej odbywały się w innych miejscach Warszawy. Orange Warsaw Festival przeniósł się z Pepsi Areny, Targi Książki z Pałacu Kultury, a Verva Street Racing z Placu Teatralnego. Zamiast planowanych 10 wielkich imprez operator ma na ten rok już 18. Czy Narodowy przyniesie zysk? Nie, jeszcze nie. Na razie zapełnia kalendarz i odbudowuje dobry wizerunek. Wkrótce ma się zacząć poszukiwanie sponsora dla obiektu, który powinien przynieść zysk w 2015.

PGE Arena Gdańsk

Podobnie jak w Warszawie, w Gdańsku doszło do tąpnięcia i zmiany operatora, ponieważ ten pierwszy – spółka Lechia Operator – zostawił po sobie długi na prawie 6 mln zł, pusty kalendarz imprez pozasportowych i pustą strefę biznes na PGE Arenie. W efekcie 2012 rok zamknął się stratą na poziomie 5 mln zł (a realnie 10 mln, ponieważ część przychodów pochodziła z dokapitalizowania przez miasto).

PGE Arena Gdańsk

W miejsce spółki prywatnej weszła miejska i jak sobie radzi? Na pewno osiągnęła parę rzeczy, jakich pierwszemu zarządcy się nie udało: osiągnęła korzystne porozumienie z organizatorami koncertów, zakontraktowała występy Jennifer Lopez (na minimalnym plusie) w zeszłym roku i Bon Jovi w tym sezonie. Jest też kolejna impreza, jakiej wcześniej nie było – Super Mecz między Lechią a Barceloną. I choć bilety na to widowisko są wyjątkowo drogie, to idą całkiem nieźle, a nawet lepiej niż nieźle…

PGE Arena GdańskTakich imprez trzeba jak najwięcej, ponieważ mecze Lechii nie dają szansy na zarobek – średnia widownia po roku na nowej arenie już spadła o jedną czwartą i jest na poziomie nieco ponad 13 tys. widzów. Trzeba też dodatkowych funkcji i te mają się wkrótce pojawić. Pod trybunami na wschodzie stadionu powstanie centrum rekreacyjno-rozrywkowe z gokartami, squashem, laserowym paintballem i innymi atrakcjami. Już jest Green Lounge, czyli strefa premium, ale znacznie tańsza od tradycyjnych miejsc biznesowych. Na ile te pomysły pomogą PGE Arenie wypracować solidny model biznesowy, zobaczymy. To pokaże, czy prognoza zysku w 2015 roku jest realna.

Stadion Wrocław

Stadion WrocławWe Wrocławiu też trwa poszukiwanie optymalnego modelu biznesowego – są gokarty, zimą było lodowisko, a obie atrakcje SA finansowane przez partnerów prywatnych. Teraz dochodzą skoki na bungee i zjazdy kolejką tyrolską. Jest też nieużywany wcześniej model organizowania mniejszych imprez w głównym hallu trybuny zachodniej. Powstał również podobny do gdańskiego, choć w zamyśle bardziej ekskluzywny Klub Diamentowy, który docelowo ma być stałym miejscem spotkań wrocławskiego biznesu, nie tylko w trakcie meczów.

Wszystkie te zabiegi są konieczne po tym, jak w 2012 to właśnie Stadion Wrocław przyniósł największą stratę spośród polskich aren Euro 2012. Aż 37 milionów to efekt niekorzystnej umowy z amerykańskim SMG, nierentownych imprez organizowanych przez spółkę Wrocław 2012 oraz frekwencji na meczach Śląska, która nie zapewnia prawie żadnych wpływów na konto operatora.

Stadion Wrocław dla autyzmu

Wyzwaniem pozostają wciąż niewykorzystane powierzchnie użytkowe na obiekcie, których część wciąż nie jest wykończona po konflikcie z niemieckim Maksem Boeglem, głównym wykonawcą. Ale jest postęp – udało się podpisać dużą umowę i kolejne są negocjowane. Wciąż nie wiadomo, czy uda się zwabić solidnego sponsora dla nazwy obiektu, ale spółka Wrocław 2012 szacuje podpisanie umowy na 2014 rok. Zysk - na 2017.

Stadion Miejski w Poznaniu

Stadion LechaJedyny, na którym prywatny operator zaczął działanie i nie stracił go po pierwszych niepowodzeniach. I choć o porażce Lecha nie można mówić, to jednak zadłużenie ponad 2 mln zł (obecnie zredukowane) świadczy o tym, że „Kolejorz” również musi nad optymalnym modelem zarządzania popracować.

Klub ograniczył na większość meczów pojemność o najwyższe sektory swojego stadionu, dzięki czemu widzowie byli w zakończonym sezonie mniej rozproszeni. Jednocześnie skok frekwencji o prawie 50%, do poziomu 22,4 tys. na mecz, rokuje bardzo dobrze na przyszłość w kwestii przychodów z tzw. dnia meczowego.

Stadion Miejski w Poznaniu

Lechowi udało się też zakontraktować pierwszy koncert – w lipcu wystąpi w Poznaniu Alicia Keys i choć miasto Poznań nie będzie otrzymywało wpływów na oczekiwanym pierwotnie poziomie (ponad 3 mln zł rocznie), to operator w Wielkopolsce będzie co roku wpłacał ponad 600 tys. zł do miejskiej kasy, a nie pobierał z niej kolejne środki, jak to ma jeszcze miejsce we Wrocławiu i Gdańsku.

Reklama