Turcja: O włos od tragedii? Skandal w Gaziantep

źródło: gaziantephaberler.com, fanatik.com.tr, milliyet.com.tr, inte

Turcja:  O włos od tragedii? Skandal w Gaziantep Tysiące ludzi uciekało w stronę boiska po tym, jak wiatr przeniósł opary gazu sprzed stadionu na trybuny. Organizacja i zabezpieczenie niedzielnego meczu były niewystarczające, choć wiadomo było, że zainteresowanie wśród fanów Galatasaray będzie ogromne.

Reklama

Dla Galatasaray to był ostatni mecz wyjazdowy w tym sezonie, ponieważ na zbliżające się derby po azjatyckiej stronie Stambułu nie mogą wejść. A ponieważ ten klub ma fanów w całej Turcji, wiadomo było, że nawet do oddalonego od Stambułu o ok. 1100km Gaziantep przyjedzie ich wielu.

Powód ku temu był zresztą wyjątkowy – Galatasaray właśnie kroczy po swoje 19. mistrzostwo Turcji. Dlaczego akurat to 19. ma takie znaczenie? Bo dziś „Galata” dzieli rekordowe 18 mistrzostw z właśnie z derbowym rywalem, Fenerbahçe.

Nic więc dziwnego, że gdy zawodnicy Galatasaray przylecieli w sobotę odrzutowcem do Gaziantep, czekało ich takie powitanie ze strony grupy UltrAslan:

Jednak później było już tylko bardziej niespokojnie. Przed meczem, w niedzielne przedpołudnie dochodziło do niewielkich zajść na ulicach miasta. Później pod kasami stadionu fani Galatasaray byli zaczęli szybko tracić cierpliwość, ponieważ okazało się, że organizatorzy nie są w stanie wszystkich obsłużyć.

Warto tu zaznaczyć, że Gaziantepspor wiedząc o wielkim zainteresowaniu kibiców ze Stambułu podniósł ceny biletów aż dziesięciokrotnie! Wstęp na sektor gości, który w niedzielę stanowiła cała północna trybuna Stadionu Kamila Ocaka (ok. 4 tys. ludzi), kosztował aż 100 lir (ok. 175 zł). Nic dziwnego, że na kupno zdecydowało się wielu zamożniejszych widzów z rodzinami, a część mniej zasobnych liczyła, że uda się wejść mimo to. Zresztą, wielu fanów nie zdołało wejść mimo posiadanych biletów, bo te okazały się na miejscu fałszywe.

Jak nietrudno sobie wyobrazić, pod bramami północnej trybuny powstał ogromny chaos. Gdy sektory wewnątrz były już niemal pełne, pod ogrodzeniem tłoczyło się wciąż kilkaset osób, jak widać na filmie:

W pewnym momencie pracownicy policji lub ochrony (nie udało nam się potwierdzić) użyli bardzo dużej ilości gazu wobec tłumu napierającego na bramy. Niektóre doniesienia mówią nawet, że doszło do wybuchu pojemnika z gazem, przez co powstała ogromna chmura, a wiatr skierował ją na trybuny. Na północnych sektorach wybuchła panika.

Niemal momentalnie widzowie zaczęli forsować ogrodzenia i wbiegać na murawę. Płaczące dzieci, dorośli chowający twarze w trawie i brak wskazówek, co zrobić dalej. Gdzie biec, u kogo szukać pomocy – na miejscu nie było pomocy medycznej, by obsłużyć kilka tysięcy osób. Na stadion wjechała tylko jedna karetka, która zresztą później nie mogła z niego wyjechać.

W ogólnym zamieszaniu nie mogli pomóc stewardzi, ponieważ ci znajdujący się blisko zostali tak samo dotknięci falą gazu.  Co gorsza, część osób przemywała się wodą, która jedynie zwiększa dolegliwości w kontakcie z podrażnionymi gazem oczami.

Ostatecznie do szpitala odwieziono kilkadziesiąt osób. Wczoraj wszczęto śledztwo, które ma wyjaśnić, jak doszło do przerażającego zdarzenia i co zostało zrobione, by sytuację zażegnać.

Reklama