Poznań: Miasto pozywa projektanta, a Lechowi nalicza odsetki

źródło: GlosWielkopolski.pl / Sport.pl

Poznań: Miasto pozywa projektanta, a Lechowi nalicza odsetki Władze Poznania nie mają łatwych relacji ani z architektami Stadionu Miejskiego, ani z klubem, który odmawia opłacania swoich zobowiązań. Od projektantów chcą 8 mln zł, a od Lecha będą ściągać ok. 2 mln.

Reklama

Przez ostatni rok Poznańskie Ośrodki Sportu i Rekreacji przygotowywały pozew przeciwko firmie Modern Construction Systems, która projektowała Stadion Miejski. Chodzi o sprawę sprzed ukończenia obiektu, która kosztowała władze Poznania ok. 8,4 mln zł.

Powodem dodatkowych wydatków był brak wskazania, jaki materiał izolacyjny powinien zostać zastosowany dla sufitów w części obiektu. Miasto użyło styropianu, a ten dopiero po instalacji zakwestionowała straż pożarna jako niebezpieczny w wypadku pożaru. Izolację zerwano, a potem zainstalowana została wełna mineralna. Cały proces kosztował właśnie 8,4 mln zł.

Z tej kwoty 500 tys. miasto już potrąciło, nie płacąc ostatniej raty wynagrodzenia umownego na rzecz MCS. Teraz będzie się domagać pozostałych 7,9 mln zł w sądzie. Ale architekt Wojciech Ryżyński nadzorujący powstawanie projektu broni swojej pracowni.

- Projekt już na etapie, gdy powstawał był konsultowany ze strażą pożarną pod względem spełniania wymogów przeciwpożarowych - podkreśla Wojciech Ryżyński. I wskazuje, że wokół tego tematu dzieje się znacznie więcej. - Wiem, że sprawę rodzaju zastosowanego ocieplenia sprawdza prokuratura, bo w moim biurze zabezpieczano związaną z tym dokumentację.

Za co Lech nie płaci?

Tymczasem proces z MCS nie jest jedynym wyzwaniem Poznańskich Ośrodków. „Gazeta Wyborcza” ustaliła, że Lech systematycznie zalega z opłatami za czynsz – ok. 260 tys. miesięcznie. Nigdy nie były to większe zaległości niż za dwa miesiące, ale to i tak znaczna kwota. Po publikacji tekstu Lech spłacił jedną ratę, ale okazuje się, że to nie koniec zaległości, lecz dopiero początek.

„Kolejorz” systematycznie odmawia bowiem płacenia za media, podczas gdy Stadion Miejski zużywa ich średnio na 200 tys. zł. W tej chwili zalega za pół roku, czyli na kwotę 1,2 mln zł. Miasto nie ściga Lecha, lecz sumiennie płaci rachunki samo i nalicza odsetki. Taki ruch ze strony POSiR jest uzasadniony gwarancjami, jakich udzielił za Lecha bank – na ok. 2 mln zł. Ośrodki naliczają więc i czekają, egzekwować będą po przekroczeniu wskazanej sumy.

Dlaczego Lech nie płaci? Joanna Dzios, rzeczniczka Lecha, przekazała „GW” wczoraj, że klub podważa wysokość rachunków za media. I może zapłacić, ale tylko 80 proc. należności. Termin zapłaty uzależnia jednak od porozumienia z POSiR.

Reklama