Włochy: Cagliari zaczęło na nowym stadionie od falstartu

źródło: własne

Włochy: Cagliari zaczęło na nowym stadionie od falstartu Już pod koniec sierpnia mieli kłopoty z przeprowadzką. Teraz prokurator orzeknie, czy nie narazili widzów na niebezpieczeństwo, zapraszając ich na mecz z AS Romą mimo braku pozwoleń.

Reklama

Jak pisaliśmy pod koniec sierpnia, Cagliari popadło w kłopoty związane ze stadionem. Dotychczasowy Stadio Sant’Elia jest w złym stanie, a klub nie doszedł do porozumienia w sprawie korzystania z niego z samorządem.

Dlatego „Rossoblu” przenieśli się na przedmieścia, na stadion Is Arenas. Przed dopuszczeniem do rozgrywek musiał jednak przejść poważną rozbudowę. Klub zdecydował się na trzy tymczasowe trybuny, które w połączeniu z istniejącą główną dają obiekt o łącznej pojemności 16 tys. widzów. Za ten rozmiar Cagliari zapłaciło tylko 1,2 mln €.

Ale cena rośnie wraz z kolejnymi meczami. Najpierw gorączkowo przygotowywano obiekt na otwarcie sezonu przeciwko Atalancie i ostatecznie udało się wpuścić widzów na nowe trybuny. Teraz podobne przygotowania klub czynił na mecz z AS Romą, ale już bez powodzenia. Władze prefektury wydały negatywną opinię i nie pozwoliły rozegrać meczu z pełnymi trybunami.

Klub uznał, że ponieważ obiekt spełnia wymogi określone przez narodowe obserwatorium ds. imprez sportowych oraz przez władze ligowe, kibice mają prawo wejść na mecz. Z piątku na sobotę odbyło się kryzysowe spotkanie w tej sprawie i ostatecznie prefektura oraz związek piłkarski orzekły, że mecz zostanie przełożony do czasu orzeczenia w tej sprawie.

Wczoraj poznaliśmy werdykt. Roma otrzymała walkowera, a spotkanie już się nie odbędzie. Zachowanie władz klubowych sprawdzi teraz Prokurator Generalny, który otrzymał zawiadomienie o zlekceważeniu negatywnej decyzji, które mogło doprowadzić do zagrożenia widzów.

Reklama