Nowe projekty: Niespełnione sny z Anglii

źródło: własne

Dziś dwie koncepcje znanych architektów, które nie doczekały się dotychczas realizacji. Choć obie oficjalnie mają jeszcze szanse, to wydają się odległym marzeniem dla Portsmouth FC i Southend United.

Reklama

Portsmouth Dockland Stadium

Portsmouth Dockland Stadium

Patrząc na dzisiejszą sytuację Portsmouth, trudno uwierzyć, że jeszcze kilka lat temu klub rozważał budowę supernowoczesnego obiektu połączonego z osiedlem, biurami i funkcjami handlowymi. Dziś klub jest objęty zarządem komisarycznym, ma ponad 100 mln funtów długu i nic nie zwiastuje, by miał w najbliższym czasie realizować jakiekolwiek wydatki.

Tymczasem w 2006 i 2007 roku, pod wodzą ówczesnego właściciela Aleksandra Gajdamaka, Portsmouth miało plany dobić do „wielkiej czwórki”, zawojować europejskie puchary i zdawało się, że potrzeba już tylko nowego stadionu. Bo Fratton Park sięga 1898 roku, a pojemność nieznacznie ponad 20 tys. widzów czyniła z „Pompey” jeden z najmniejszych klubów pod względem frekwencji w Premiership.

Dlatego do stworzenia nowej, wyjątkowej koncepcji zaproszono słynnych na całym świecie Szwajcarów Herzoga i de Meurona. To właśnie oni stoją za pomysłem Dockland Stadium. To zupełnie nowy 36-tysięcznik, który miał stanąć na ziemiach portowych, właśnie w dokach Portsmouth. Jednocześnie stadion miał w tym wypadku zostać zintegrowany z ogromną liczbą 1500 mieszkań. Łączenie obiektów sportowych z mieszkalnymi to nie nowość, ale nigdy dotąd nie było mowy o takiej skali – apartamenty na nadbrzeżu zostały dosłownie wkomponowane w stadion i z balkonów niektórych z nich widać było boisko. Ze względu na ogromną skalę przedsięwzięcia nie dziwi też koszt – aż 600 mln funtów (i to w 2006 roku!).

Sytuacja zaczęła się jednak bardzo psuć w 2008 roku. Najpierw klub poinformował, że wstrzymuje inwestycję ze względu na kryzys na świecie. Później wycofał się właściciel, przyszedł nowy i zostawił klub w rozsypce. W międzyczasie kibicom, niejako na „otwarcie łez”, proponowano powiększenie o 50% Fratton Park. Do dziś nie zrealizowano jednak żadnego z tych planów – stary stadion stoi jak stał, a nowy oficjalnie nigdy nie został uznany za nieaktualny. Teoretycznie więc czeka na realizację, ale wątpliwe, by bez nagłej odmiany losu doczekał się jej kiedykolwiek.

Fossetts Farm Stadium

Fossetts Farm Stadium

Stadion na 22 tys. widzów dla zespołu z czwartej ligi? Jeśli gdziekolwiek, to możliwe tylko w Anglii. Ale i tam z realizacją pojawiły się ogromne problemy. Już w 2001 roku pojawiły się plany budowy nowego stadionu dla Southend United. Niestety, do dziś nic z nich nie wyszło…

Southend United sprzedali swój stary stadion już w 1999 roku, mając zamiar postawić nowy na terenach Fossetts Farm, na uboczu Southend-on-Sea. Gdy ich pierwotny plan został odrzucony, nad klubem zawisło widmo bezdomności. Perspektywy, przed jaką stanęli chociażby w Brighton udało się uniknąć. Klub do dziś rozgrywa swoje mecze na Roots Hall, ale aspiracje były bardzo wysokie.

W 2006 roku powstała wizja pracowni Populous, wtedy jeszcze HOK Sport, by zintegrować stadion z pasażem handlowym. Scenariusz zakładał, że całą inwestycję uda się zrealizować za ok. 80 mln funtów właśnie na Fossetts Farm. Dla czwarto ligowca suma była od początku astronomiczna, dlatego architekci przewidzieli atrakcyjną ofertę dla partnerów zewnętrznych.

Propozycja wyglądała następująco: inwestor prywatny finansuje pasaż, z którego potem czerpie zyski, a do tego trzy trybuny nowego stadionu. To pozwoliłoby zabezpieczyć pojemność rzędu 14 tys. osób. Pozostałą do wybudowania trybunę główną z dwoma poziomami lóż biznesowych i sal konferencyjnych musiałby już sfinansować klub. Łączna pojemność stadionu docelowo sięgałaby więc 21 941 osób, ale tylko pod warunkiem pozyskania partnera.

Niestety, na drodze stanął brak pozwoleń. Jeszcze w 2006 roku wydawało się, że murowanym partnerem będzie sieć marketów Sainsbury’s, dziś współpracująca np. z Tottenhamem. Jednak klub aż do 2008 roku nie miał pozwolenia na budowę. Gdy wreszcie je uzyskał, kryzys spowodował wycofanie partnera i jego brak do dziś nie pozwolił zrealizować ambitnej wizji.

Reklama