Słowacja: Najlepsze stadiony w kraju to ruiny

źródło: własne

Rozkradziony sprzęt, powybijane szyby, podpalone pomieszczenie, a na murawie krzewy i drzewa. Tak prezentuje się stadion Petrżalki, która niedawno grała w Lidze Mistrzów. Niewiele lepiej jest na narodowym Tehelnym Polu, gdzie nawet na trybunach rosną drzewka.

Reklama

Bardzo smutne obrazki muszą oglądać telewidzowie i internauci na Słowacji, gdzie materiały dziennikarzy i zwykłych obywateli dokumentują dramatyczny stan dwóch najnowocześniejszych do niedawna aren piłkarskich w kraju. Poniżej możecie zobaczyć, co stało się ze stadionami, którymi Słowacy kilka lat wstecz się szczycili…

Štadión Petržalka

Jeśli wejdziecie w powyższy link, zobaczycie, jak wyglądał stadion w dzielnicy Petrżalka (największe słowackie blokowisko, porównywalne z Nową Hutą) jeszcze w 2009 roku. Pełne zadaszenie, krzesełka z bardzo dobrą widocznością – wtedy w całej naszej części Europy takich obiektów było niewiele. I wtedy też skończył się piękny sen klubu, który stracił wielkiego sponsora, firmę Artmedia. To dzięki wielkiemu zastrzykowi finansów Petrżalka grała w Lidze Mistrzów 2005, gromiąc w eliminacjach Celtic.

Z dnia na dzień, po sezonie 2009/10, klub się rozsypał. Powstał reaktywowany zespół Petrżalka 1898, który miał kontynuować historię ponad 110-letniego klubu. Czy dalej będzie istniał – nie wiadomo. Całą rundę jesienną 2011/12 piłkarze grali za darmo, bo nie ma inwestorów zainteresowanych wsparciem klubu. Wiosna 2012 będzie kluczowa dla przetrwania klubu.

Za to los stadionu jest przesądzony. Petrżalka przestała na nim grać w 2009 roku, a z braku pieniędzy nie było mowy o utrzymywaniu go w przyzwoitym stanie. W związku z tym pomieszczenia, gdzie pozostała część wyposażenia, zostały splądrowane, szyby powybijane, a jeden z pokoi nawet podpalony. Na trybunach nie ostało się żadne krzesełko, a trawa to dziś bardziej park, bo błyskawicznie zaczęły rosnąć chwasty, krzewy, a nawet niewielkie drzewa.

W najbliższych latach trybuny mają zostać zburzone, a w ich miejscu stanie komercyjna inwestycja. Pierwotnie planowano tu m.in. hotel sieci Hilton, ale nie wiemy, na ile ta perspektywa jest dziś realna.

Tehelné pole

Jeszcze w październiku 2009 oglądaliśmy tam smutne pożegnanie Polski z szansami na awans do Mundialu 2010. Wtedy stadion spełniał i normy UEFA, i FIFA. Właściwie był pod tym względem jednym z wyjątków na mapie Słowacji. Pojemność ponad 30 tys. miejsc i niemal wszystkie najważniejsze mecze słowackich drużyn – narodowej i klubów w europejskich pucharach.

Ale zaledwie rok później stadion na „polu” zamknięto i od tego czasu bardzo szybko popada w ruinę. Część krzesełek usunięto i zasiliły one pobliski stadion Slovana Bratysława. Pomieszczenia są puste, a na pozbawionych siedzisk trybunach obficie wyrosły paprocie i inne rośliny.

Tehelne pole Fot: Stuart Noel Fuller, 11.2011

Tehelne pole Fot: Stuart Noel Fuller, 11.2011

Tehelne pole Fot: Stuart Noel Fuller, 11.2011

Zamknięcie stadionu ma związek z pojawiającymi się od 2006 roku planami budowy w jego miejscu nowej narodowej areny dla Słowacji. Najnowsze plany mówiły o rozpoczęciu rozbiórki i budowy nowego obiektu jeszcze w lutym 2012, ale aktualnie, choć miesiąc już się kończy, nie mamy potwierdzenia, że prace ruszą. Dotąd nic się nie wydarzyło. Wizja zakłada, że do 2014 roku powstanie tu stadion dla 20 tys. widzów, który w całości sfinansuje właściciel Slovana Bratysława, Ivan Kmotrik. W zamian obiekt będzie służył nie tylko reprezentacji Słowacji, ale właśnie Slovanowi Bratysława. Do tego Kmotrik chce postawić obok dwa wysokościowce i na nich również zarabiać. Koszt budowy samego stadionu szacuje się na 55 mln €. Ale czy plany uda się zrealizować? Na razie stadion wygląda niestety tak:

Reklama