Komentarz: Jaka będzie cena arogancji?

źródło: własne

Poseł Szejnfeld przypomina, że Narodowy powstał na Euro, a nie „jakieś superpuchary”. Efekt jest taki, że Stadion Narodowy, który ma na siebie zarabiać, stracił w tym roku już trzy duże imprezy. A mamy luty. Tymczasem jego prezes… dostanie premię. Zapłacimy za to my, tylko ile?

Reklama

Były wiceminister gospodarki Adam Szejnfeld stwierdził w TOK FM, że Stadion Narodowy jest budowany na Euro, a nie jakieś superpuchary. Na wypadek gdyby były wiceminister gospodarki (!) nie wiedział, zbudowany za 1,915 mld zł obiekt będzie rocznie kosztował 30mln zł i jak żaden inny w kraju potrzebuje dużych imprez, żeby odrobić koszty. Euro 2012 to jest dosłownie 5 meczów, na których zresztą zarobi przede wszystkim UEFA. Nie wiem, jaką wiedzę ma osoba, która zajmowała się polską gospodarką, ale według ekspertów potrzeba 15-17 imprez całostadionowych rocznie, by nie trzeba było dokładać. Co najmniej. Umniejszanie polskim rozgrywkom poprzez nazywanie ich „jakimś superpucharem” nie brzmi rozsądnie. Bo połowa lutego to nie jest sezon na wielkie imprezy i fakt, że 18 tys. biletów sprzedało się w kilka godzin, powinien zasługiwać na uznanie, a nie pogardę. Ale poseł się tym nie przejmuje, bo koszty i tak pokryją podatnicy…

Taką samą postawę wykazuje niestety nie tylko poseł Szejnfeld, ale też minister Joanna Mucha. To co, że odwołali imprezę, a Stadion Narodowy ma już 8 miesięcy opóźnienia, premia dla prezesa Narodowego Centrum Sportu się należy. Winna jest umowa, jaką podpisał poprzednik Joanny Muchy. – Są w niej klauzule o premiach za dokonanie odbioru Stadionu Narodowego i przeprowadzenie na nim EURO 2012. Czujemy dyskomfort po tym co się stało, ale musimy płacić.

No trudno, skoro podpisaliśmy umowę, to zapłacimy. Nie powiemy ile, bo lud mógłby się burzyć, w końcu to z jego pieniędzy (czyt. mamy obowiązek powiedzieć, bo to informacja publiczna, ale wolelibyśmy nie). Żeby pokazać rząd wielkości, warto przypomnieć, że w roku 2011, kiedy Stadion Narodowy miał dwa niedotrzymane terminy oddania, konflikt z wykonawcą, wady konstrukcyjne i co najmniej pięć odwołanych imprez, prezes Kapler otrzymał 52 tys. premii, oczywiście do podstawowej pensji 26 tys. miesięcznie. Boję się myśleć, jak została skonstruowana umowa, ale nie dziwię się już, że inwestycja przekracza wszystkie możliwe terminy, w tym te wyznaczone przez UEFA. Każdy miesiąc to przecież kolejne pobory, kosztujące podatników setki tysięcy złotych.

Nie chodzi o to, że Narodowym Centrum Sportu kierują ludzie niekompetentni. Prawda jest bowiem taka, że prowadzą jedną z najtrudniejszych inwestycji sportowych świata i opóźnienia mają prawo się wydarzyć, problemy mogą się pojawiać. Ale kiedy się pojawiają, obowiązkiem NCS i nadzorującego je ministra jest rzetelnie informować obywateli o sprawie i związanych z nią skutkach. Zamiast tego mamy medialne pokazówki, brakuje tylko malowania trawy na zielono.

Minister sportu od nominacji zdołała jedynie poświecić urodą przed kamerami i palnąć kilka głupstw. Jedno za drugim. Najpierw podczas spotkania dotyczącego organizacji Superpucharu zapytała, kto wybrał takie drużyny. Potem tłumaczyła się, że wie, co to jest Superpuchar, ale nie wiedziała, że to spotkanie dotyczyło właśnie jego. A teraz najnowszy kwiatek w ogródku Joanny Muchy:

- Na turniej przyjadą inni kibice, ich stopień zacietrzewienia będzie inny. Poza tym tam za bezpieczeństwo odpowiadać będzie UEFA – twierdzi Joanna Mucha. Nie, Pani Minister, za bezpieczeństwo odpowiadają polskie władze, tak jak za to związane z Superpucharem Polski. Dokładnie w czwartek rzecznik Ministerstwa Spraw Wewnętrznych przesłała do naszej redakcji informację, że za bezpieczeństwo Euro 2012 odpowiada jej resort, a Pani, Pani Minister, ma koordynować działania wszystkich podmiotów, które uczestniczą w organizacji i przeprowadzeniu Euro 2012. Cytuję MSW na wypadek, gdyby Pani była przeświadczona, że tym też zajmie się UEFA…

Stadion Narodowy jest bardzo kontrowersyjną inwestycją. Od początku nie było wiadomo, czy będzie na siebie zarabiał po Euro 2012. A teraz, kiedy supernowoczesna arena otoczona ogrodzeniem jak zakład karny okazuje się nieprzygotowana (przynajmniej zdaniem policji) do organizacji prestiżowego meczu, minister sportu jest w stanie tylko wzruszyć ramionami i powiedzieć, że najwyraźniej do tego Stadion Narodowy się nie nadaje. Bo polski kibic ma "wyższy stopień zacietrzewienia". Jestem bardzo ciekaw, z jakiego naukowego źródła pochodzi "skala zacietrzewienia" używana w Ministerstwie Sportu do oceny "polskiego kibica".

Arogancka postawa władz już teraz, zaledwie parę dni po skandalu z Superpucharem, przyniosła konkretne skutki. Organizator dwóch wiosennych meczów na Stadionie Narodowym, Polonia Warszawa, wycofał swoje zainteresowanie użytkowaniem obiektu. – To jedna wielka paranoja, granda i skandal. Mamy stadion piłkarski, a nie można na nim rozgrywać spotkań.(...) Przed naszymi meczami miał on zostać przetestowany. Superpuchar miał być do tego świetną okazją. Teraz wątpię, żeby ktoś podjął się tam organizować mecz ligowy. Zresztą jako wynajmujący nie wiem, czego mam się spodziewać. Przecież wszyscy widzą, jaka jest teraz wiarygodność Narodowego Centrum Sportu. Po prostu jej nie ma – mówi wzburzony Józef Wojciechowski dla „Przeglądu Sportowego”.

Mamy więc luty i odwołane trzy duże imprezy piłkarskie (nawet gdyby Polonia otworzyła tylko pół stadionu), do tego pięć z zeszłego roku. Na ten rok Narodowe Centrum Sportu ma więc w planie 5 meczów Euro 2012, sparing Reprezentacji i dwa koncerty. Od przyszłego roku meczów nie będzie. Jeśli w lutym 2013 okaże się, że w swoim najlepszym (ze względu na Euro 2012) roku Stadion Narodowy nie był w stanie wyjść na zero, usłyszymy pewnie, że on jest po prostu za nowoczesny dla polskiego odbiorcy. W końcu odwołaniu dzisiejszego meczu winny jest kibic, któremu nawet nie pozwolono na niego przyjechać. Więc czemu nie miałby być winny wszystkiemu innemu?

Na naszym profilu na facebooku padło pytanie: Śmiać się, czy płakać. Nam bliżej jest do płaczu, ale kibice Wisły postanowili skwitować sprawę śmiechem. Dziś pod Stadionem Henryka Reymana organizują „Superpuchar im. Joanny Muchy”:

Superpuchar im. Joanny Muchy Fot: SKWK.pl

Tekst wyraża subiektywną opinię autora i nie musi być zbieżny z poglądami redakcji/wydawcy. Jeśli chcesz na niego odpowiedzieć, prześlij odpowiedź na adres: michal@stadiony.net.

Reklama