Lwów: Otwarcie tuż, tuż, a dachu nie ma

źródło: własne

Już za cztery dni amerykańska gwiazda Anastacia otworzy Arenę Lwów. Ale stadion mimo otwarcia nie będzie wcale gotowy do użytkowania. Brakuje bardzo wielu elementów, w tym sporych części dachu. We Lwowie trwa walka z czasem.

Reklama

Dwie godziny występów, setki wolontariuszy, na scenie Rusłana i Anastacia, a w tle opowieść o historii Lwowa. Tak zapowiada się w skrócie zaplanowana na sobotę ceremonia otwarcia Areny Lwów, do której właśnie trwają próby i przygotowania.

W chwili pisania tego tekstu trwa też podwieszanie pod dachem specjalnych świateł, które ubarwią piątkową imprezę na Arenie Lwów. Podobne lampy są już ustawione wokół boiska. Na trybunach stadionu wartego ok. 900 mln zł (ponad dwukrotność Pepsi Areny!) trwa montaż podestów na sprzęt (podwieszono już ramy telebimów), zdemontowano ok. 1000 krzesełek.

Tymczasem siedzisk na trybunie głównej wciąż jest jak na lekarstwo. Niektóre loże (15, w tym jedna prezydencka) stoją puste, nawet w stanie surowym. Foteli dla dziennikarzy zamiast 540 jest okrągłe zero. Ale to nie koniec – nad narożnikami trybuny głównej nie ma nawet dachu, który czeka na podniesienie i instalację.

Wokół obiektu nie skończyły się wciąż prace przy wejściu na promenadę, nie działa w pełni strefa cateringu, nie ma elektronicznego systemu identyfikacji widzów, a przed główną trybuną zamiast twardej nawierzchni jest wciąż piach. W naszej galerii z budowy znajdziecie zdjęcia obrazujące stan prac na 23 października, 6 dni przed otwarciem.

Przypomnijmy, że praca na Arenie Lwów trwa przez całą dobę, by obiekt był przynajmniej doprowadzony do stanu używalności i nie zagrażał bezpieczeństwu. Po sobotnim otwarciu kolejnym sprawdzianem będzie mecz Ukrainy z Austrią w połowie listopada.

Reklama