Kraków: Na inaugurację stadion do połowy pełny czy pusty?

źródło: własne

Pierwszy mecz z kompletem nowych trybun i co drugie krzesełko puste. Na boisku średni mecz ze świetną końcówką Wisły, na trybunach bardzo dobra atmosfera, ale ze zgrzytami. I, niestety, śmierć kibica Jagiellonii w drodze do Krakowa.

Reklama

Na ten dzień kibice Wisły czekali siedem długich lat. Żaden inny nowy stadion w Polsce nie powstawał tak długo. Efekt końcowy poddawany był szerokiej krytyce, a obecnie jest też przedmiotem konkursu Stadiony.net, do udziału w którym została Wam jeszcze doba. W sobotę kibice po raz pierwszy zasiedli na trybunie zachodniej, ale było ich tam może tysiąc, podczas gdy całkowita widownia wyniosła ledwie 15 323 osób. To niespełna połowa pojemności.

W połowie pełny

Mecz z Jagiellonią nie był typowym spotkaniem ligowym. Rozpoczął akcję powrotu legend na Stadion Henryka Reymana. W pierwszym wydarzeniu z tego cyklu pod dachem trybuny wschodniej zawisła 4-metrowa replika koszulki z nazwiskiem właśnie Reymana, który od 84 lat jest klubowym rekordzistą pod względem liczby bramek strzelonych w jednym sezonie, a jego słowa stały się mottem Wisły. Ceremonia z flagami upamiętniającymi zdobyte tytuły oraz bębnami dodała nieco prestiżu widowisku, a kibice na stojąco oklaskiwali klubową legendę, której nazwisko chwilę później głośno skandowali.

Stadion Henryka Reymana

Prym w dopingu wiodły tradycyjnie trybuna północna i południowa, które były zdecydowanie najbardziej zapełnione. Doping mimo stosunkowo niskiej frekwencji mógł się podobać znacznie bardziej od gry Wisły, która długo nie rozpieszczała kibiców, tracąc w końcu bramkę w 57. minucie. Dopiero końcówka wynagrodziła miejscowym fanom dwie godziny dopingu (zaczęli śpiewać ok. 45 minut przed pierwszym gwizdkiem), za to z nawiązką. Trzy bramki w 10 minut uratowały wynik inauguracyjnego meczu i dały Wiśle awans na 4. miejsce w tabeli Ekstraklasy. Znaczący wpływ na całkowitą widownię mieli też fani Jagiellonii, którzy w liczbie 803 osób pojawili się w Krakowie.

W połowie pusty

Czynników wpływających na stosunkowo niską widownię można wyliczyć kilka, ale niezależnie od pogody, nie najlepszej ostatnio gry Wisły czy nawet cen biletów trzeba powiedzieć, że 15 tysięcy kibiców to niska widownia i „Biała Gwiazda” będzie musiała walczyć o wzrost frekwencji w kolejnych miesiącach – i na boisku, i poza nim.

Nie wszyscy kibice w tym pomagają. Na zajmowanej przez fanatyków trybunie północnej fani mogli znaleźć biuletyn „ABG Info” (ABG, czyli Armia Białej Gwiazdy – przyp. red.) - kolorową ulotkę poświęconą tematom „kibicowskim”. Wśród nich znalazł się tekst na temat studentów pojawiających się na północnej trybunie, którzy według autora są bardzo poważnym... problemem.

Dość powiedzieć, że opis krakowskich żaków zaczyna się tak: „Mamy październik. Do Krakowa wróciły bądź przyjechały po raz pierwszy rzesze studentów, którzy oprócz chlania połączonego ze spaniem we własnych wymiotach, zechcą zaznać czasem i innych rozrywek”. I tak trafiają na Reymonta. Dalej opisani są jako jedyna grupa przychodząca na trybunę północną i niewkładająca serca w doping, z którego to powodu nie należy im się miejsce w tej części stadionu. Biorąc pod uwagę, że w właśnie wśród aktywnych kibiców studentów nigdy nie brakowało, podobne próby budowania podziałów niekoniecznie wpłyną korzystnie na frekwencję w miejscu oddalonym od akademików o 100 metrów...

Śmierć fana JagielloniiPoczątek meczu przyniósł kolejne nieprzyjemne wydarzenia. Najpierw kilkaset osób zachęcanych przez prowadzącego doping wygwizdało apel o walkę z rasizmem. Chwilę później, po odśpiewaniu hymnu Wisły, nastąpił wyjątkowo smutny moment – minuta ciszy. Zadedykowana była kibicowi Jagiellonii, którego tego wieczora nie miało zabraknąć na Reymonta. 27-letni Krzysztof wypadł z pociągu jadącego do Krakowa i zginął na miejscu. Dlatego fani „Jagi”, choć liczni, bardzo długo milczeli, a w swoim sektorze wywiesili jedynie przygotowany naprędce transparent upamiętniający kolegę.

Reklama