Kraków: Miasto wyrzuci Wisłę ze stadionu?

źródło: DziennikPolski24.pl

Jeśli Wisła nie przejmie Stadionu Henryka Reymana, zostanie wyrzucona z obiektu. Takie ultimatum postawił władzom „Białej Gwiazdy” prezydent Majchrowski. Sprawę opisuje „Dziennik Polski”.

Reklama

- Obecnie Wisła organizuje mecze z wykorzystaniem czterech trybun, czerpie z tego dochody, a za eksploatację całego obiektu płaci miasto (...) Stadion utrzymujemy z gminnych pieniędzy. Przekazywany jest Wiśle na mecze - nieodpłatnie. W takiej sytuacji wysłałam pismo do prezesa Wisły, że jeśli aneks do umowy dzierżawy stadionu nie zostanie podpisany, to od 4 listopada obiekt nie będzie udostępniany klubowi, także na mecze piłkarskie - tłumaczy „Dziennikowi Polskiemu” Joanna Niedziałkowska, dyrektor Zarządu Infrastruktury Komunalnej i Transportu.

Z wypowiedzi Niedziałkowskiej wynika, że Wisła nie płaci nic, jednak tak wcale nie jest. Klub dzierżawi stadion na mocy umowy z 2007 roku. Zgodnie z tą umową płaci 1% czynszu za powierzchnie wykorzystywane sportowo i 3% za te o profilu komercyjnym. Sęk w tym, od jakiej wartości naliczane są te procenty. Umowa z 2007 nie wspomina ani słowem o ostatecznym koszcie (obecnie nieznany, szacowany na maksymalnie 550-560 mln zł), bo w 2007 roku wartość wykonanych prac była dużo niższa.

Stadion Henryka Reymana Fot: Łukasz Libuszewski

Miejscy urzędnicy twierdzą, że klub zobowiązał się do podpisania aneksu do umowy dzierżawy, który zwiększałby jego opłaty po zakończeniu budowy. – Obecnie Wisła organizuje mecze z wykorzystaniem czterech trybun, czerpie z tego dochody, a za eksploatację całego obiektu płaci miasto. Ostatnio udało się nam wreszcie wyegzekwować, że Wisła będzie ponosić koszty energii elektrycznej. O aneksie do umowy rozmawiamy z klubem od dwóch lat – mówi dyrektor Niedziałkowska.

Niedziałkowska zaznacza, że teraz czynsz miałby być naliczany inaczej – w zależności od dochodów klubu z tytułu użytkowania obiektu.

Rozmowy Wisły z miastem na temat przejęcia przez klub stadionu trwają dwa lata i relacje obu stron są, mówiąc łagodnie, szorstkie. Klub nie jest zadowolony z ostatecznego kształtu stadionu (budowa zakończy się zresztą dopiero w lutym lub marcu, po wykonaniu oddymiania na wschodzie stadionu), miasto nie widzi zaangażowania po stronie Wisły. Rzecznik klubu Adrian Ochalik zapewnia jednak, że porozumienie będzie. - Strony cały czas spotykają się i rozmawiają. Klubowi także bardzo zależy na tym, aby sprawy formalne zostały załatwione możliwie jak najszybciej.

Reklama