Pekin: „Ptasie Gniazdo” słabnącym symbolem

źródło: LesEchos.fr

Zaraz po Igrzyskach Olimpijskich 2008 chętnych na zwiedzenie narodowego stadionu Chin były miliony. Codziennie wchodziło tylu gości, ile mieści stadion – pisze „Les Echos”. Dziś zapełniliby najwyżej ligowy stadion w Polsce, i to żaden z tych nowych.

Reklama

Igrzyska z 2008 roku były dla wielu Chińczyków wielkim wydarzeniem. Dowodem tego niech będzie fakt, że po Zakazanym Mieście i Wielkim Murze to właśnie Stadion Narodowy wciąż jest trzecią najchętniej odwiedzaną przez krajowych turystów atrakcją Pekinu. Ale tak szybko, jak stał się symbolem otwartości Chin na Zachód, odchodzi w cień. Pekin idzie dalej, a kolejne miasta organizują wielkie imprezy i stawiają kolejne spektakularne stadiony.

Dla narodowego stadionu to bardzo niekorzystny obrót sytuacji. Zaraz po zakończeniu imprezy w 2008 roku liczba turystów skorych do wejścia na teren obiektu była ogromna – organizatorzy musieli ograniczyć dzienną liczbę wejść do 80 tys. – to tak, jakby codziennie trybuny zapełniały się do ostatniego miejsca. Na początku 2010 roku dziennie wchodziło jeszcze 20-30 tys. Dziś, trzy lata po zakończeniu imprezy, turyści wciąż codziennie odwiedzają „Ptasie Gniazdo”, ale ich liczba to tylko kilka tysięcy. Wciąż nieźle sprzedają się związane z obiektem pamiątki, a wyświetlane na telebimach wspomnienia Igrzysk przykuwają uwagę. Mimo to tendencja jest boleśnie widoczna.

Stadion Narodowy w PekinieTymczasem sposobu na optymalne wykorzystanie obiektu w jego kształcie z 2008 roku nie ma. Chiński sport zawodowy nie rozwinął się tak bardzo, by sprowadzić na obiekt wielkie imprezy. Te międzynarodowe trafiają się jeszcze rzadko – w 2015 roku zawitają tu Mistrzostwa Świata w Lekkiej Atletyce, a w tym roku odbył się Superpuchar Włoch, w zeszłym – towarzyski mecz Birmingham City z Beijing Guoan. Na co dzień Guoan grać tu nie może – nieprędko dorośnie potencjałem do rozmiarów narodowego stadionu.

Ten zresztą jest słabo skomunikowany i odległy od centrum miasta. Z kolei konstrukcja ze stali, która jest jednocześnie fasadą, jest też bardzo wrażliwa ze względu na brak osłony przed zanieczyszczeniami. Stadion szybko się brudzi, a w wielu miejscach już wymagał pierwszych modernizacji.

Dlatego rozwiązania, które miałyby uratować finansowy byt obiektu, konsultowano ze specjalistami z Amsterdam ArenA Advisory,a w najbliższych latach może dojść do modernizacji wartej więcej, niż… sam stadion. Ok. 450 mln $ miałoby pochłonąć stworzenie w zapleczu obiektu przestrzeni komercyjnej, która ożywiłaby go i dosłownie, i finansowo.

Reklama