Raport Taylora: Jak Hillsborough zmieniło światową piłkę

źródło: własne

Wczoraj minęły 22 lata od największej katastrofy brytyjskiego futbolu. Napisano o niej wszystko, a nawet więcej, bo wokół zdarzenia narosło wiele mitów i zwykłych kłamstw. Do dziś można spotkać opinię, że to chuligani wywołali tragedię. Przyjrzyjmy się więc Raportowi...

Reklama

Wczoraj minęły 22 lata od największej katastrofy brytyjskiego futbolu. Napisano o niej wszystko, a nawet więcej, bo wokół zdarzenia narosło wiele mitów i zwykłych kłamstw. Do dziś można spotkać opinię, że to chuligani wywołali tragedię, a osławiony Raport Taylora usunął ich ze stadionów. Przyjrzyjmy się więc Raportowi...

15. Kwietnia 1989 roku na Hillsborough spotkały się Liverpool i Nottingham. Obiekt był neutralnym gruntem w połowie drogi między miastami półfinalistów Pucharu Anglii. Wskutek kilku czynników kibice Liverpoolu późno zaczęli wchodzić na stadion. Do ścisku doszło pod bramami na północnym zachodzie obiektu. Ludzie dosłownie dusili się przyciskani do kołowrotów przez kilkutysięczny tłum. By zapobiec tragedii policja postanowiła otworzyć bramę prowadzącą na centralny sektor trybuny. Tłum natychmiast ruszył w kierunku i tak przepełnionych miejsc stojących i znów doszło do powstania wielkiego ścisku, tym razem na samej trybunie. Przez długie 6 minut nie było odpowiedniej reakcji ze strony służb porządkowych i śmierć wskutek ścisku poniosło 96 osób, w tym kobiety i dzieci. Od 730 do 770 osób odniosło obrażenia.

Pierwszy Raport Taylora

Tak sprawa wyglądała w ogromnym skrócie. Nieco dłuższą relację możecie od kilku lat znaleźć na Stadiony.net, ale największe opracowanie znalazło się w tzw. Raporcie Taylora. Lord Peter Taylor pełnił rolę drugiego najwyższego sędziego w brytyjskim systemie prawnym i prowadził śledztwo w sprawie tragedii. Jego raport to w rzeczywistości dwa osobne raporty. Pierwszy powstał w sierpniu 1989 i na ponad 100 stronach opisał przebieg katastrofy, jej przyczyny i pierwsze wnioski.

Raport zdecydowanie przeczy wielu medialnym doniesieniom powstałym zaraz po katastrofie, jakoby „pijany tłum” był odpowiedzialny za zdarzenie. Dostępne dane (liczby z pubów i sklepów monopolowych w dniu meczu, badanie zawartości alkoholu we krwi ofiar) przeczą tezie o alkoholu jako jednej z przyczyn. Wśród wymienionych przez Taylora powodów tragedii nie ma też ani słowa o chuliganach i przemocy jako czynnikach – choćby pośrednich. Przeciwnie – wśród dziewięciu przyczyn są wyłącznie błędy organizacyjne, w tym te popełnione przez policję zabezpieczającą mecz. Przepełnienie wynikało z trzech czynników: układu komunikacyjnego trybuny od strony Leppings Lane (1), braku określonych pojemności dla poszczególnych sektorów (2), braku monitoringu/oglądu trybun (3). Z kolei doprowadzenie do śmierci wskutek tego przepełnienia to rezultat: ścisku, do jakiego doszło pod bramami (4), otwarcia bram jako sposobu rozluźnienia tłoku (5), barierek na trzecim, centralnym sektorze trybuny (6), nierozpoznania zagrożenia przez służby porządkowe (7), nieodpowiedniej reakcji policji (8), zbyt małych bram ewakuacyjnych na boisko (9).

Mimo to, nawet kilkanaście lat po katastrofie w medialnych wspomnieniach, a nawet materiałach dokumentalnych (i to tak znanych mediów jak BBC czy „Gazeta Wyborcza”, a także u reżysera Michaela Moore'a) sugerowano wprost lub pośrednio winę samych widzów, spośród których wielu straciło bliskich przyjaciół lub członków rodziny. Z takim przekłamaniami walczy założona przez fanów z Liverpoolu organizacja Hillsborough Justice Campaign, która do dziś bojkotuje tabloid „The Sun” po oszczerstwach pod adresem niewinnych ludzi opublikowanych jeszcze w 1989 roku.

W pierwszym Raporcie nie znalazło się zbyt wiele wskazówek, jak zmienić stadiony w bezpieczniejsze miejsce. Taylor zaznaczył, że miał zbyt mało czasu na zbadanie i zaproponowanie optymalnych rozwiązań. Wskazał więc na doraźne środki (lepszy ogląd trybun, precyzyjna, szybka koordynacja i komunikacja służb, weryfikacja standardów bezpieczeństwa stadionów). Systemowe rozwiązania pojawiły się później, w drugim raporcie.

Drugi Raport Taylora

Już na wstępie w kolejnej publikacji Peter Taylor zweryfikował, jak stosowano się do poprzednich tego typu dokumentów. Wniosek był prosty – nie wyciągnięto wniosków z wcześniejszych, „mniejszych” incydentów. Co więcej, odwiedzając wiele angielskich obiektów słyszał „Hillsborough to wielka tragedia, ale u nas by się to nie zdarzyło”. Tego typu wypowiedzi uznał za objaw niezrozumienia powagi sytuacji. Stwierdził też, że przeciwnie – „Hillsborough” mogło zdarzyć się na wielu innych arenach, bo stan części brytyjskich stadionów był gorszy od tego z Sheffield.

Zmiany konstrukcyjne

Wśród zaproponowanych rozwiązań na pierwszym miejscu wymienił miejsca siedzące. I choć zaznaczył, że to nie ich brak doprowadził do tragedii, to uznał również, że nic nie podnosi tak dobrze porządku na trybunach, jak właśnie krzesełka. Dzięki nim każdy widz zyskuje kawałek przypisanej sobie przestrzeni, czego nie dawały w jego opinii sektory stojące. Zastrzegł jednak, że same siedziska nie gwarantują jeszcze bezpieczeństwa, co potwierdziło się zresztą w XXI wieku – podczas tragedii, jakie miały miejsce na stadionach Afryki.

Jednocześnie uznał, że miejsca siedzące mają rację bytu wyłącznie z zadaszeniem trybun. Bowiem w przypadku opadów kibice nie będą korzystali z krzesełek, instynktownie wybiorą stanie, które powoduje mniejszy dyskomfort w takich okolicznościach.

Taylor rozumiał obawy kibiców, że zmiana stojących trybun doprowadzi do zaniku atmosfery i żywiołowości dopingu. Uznał jednak ten strach za przesadzony. Postawił jednak warunki. Jednym z nich było pozostawienie cen biletów na krzesełka w zasięgu przeciętnego bywalca trybun stojących. To punkt, który ogromna większość brytyjskich klubów piłkarskich z premedytacją pominęła. I choć rząd dofinansowywał modernizacje stadionów (raport obejmował zresztą kwestię, jak możliwie tanio i wydajnie zmodernizować obiekty), wiele klubów przekonywało, że kibice muszą „ponieść koszty” zmian. Ceny wejściówek w ciągu kilku lat wzrosły nawet czterokrotnie lub jeszcze bardziej. Dziś liga angielska jest najdroższą na świecie i doszło do wykluczenia społecznego części klasy robotniczej. Pisał o tym zjawisku również lord Taylor, ale tworząc raport dwie dekady wcześniej był przekonany, że jego zalecenia zostaną potraktowane kompleksowo, a nie wybiórczo, i do tego nie dojdzie.

Wraz ze zmianą miejsc stojących na siedzące Taylor zaproponował całą serię zmian w zarządzaniu obiektami i zabezpieczeniu meczów. Jego drugi raport jest niezwykle cennym źródłem informacji na temat organizacji dróg komunikacyjnych, sposobów ewakuacji i metod zarządzania tłumem. Wprowadza też nową jakość do zarządzania obiektami i weryfikacji ich poziomu bezpieczeństwa.

Kolejnym po krzesełkach i zadaszeniu ważnym elementem konstrukcyjnym, jaki musiał się zmienić, były ogrodzenia. Taylor uznał, że wysokie i ostro zakończone płoty tworzą bardzo nieprzyjazne środowisko, które ma demoralizujący wpływ na widzów. Mówiąc wprost – ludzie zamknięci w „klatkach” prędzej dopuszczają się przemocy od ludzi traktowanych po ludzku. W całej Anglii zaczęły więc wskutek raportu znikać ogrodzenia, choć sam autor podkreślał, że ich zastosowanie ma swoje podstawy. Jednak wybierał alternatywy – fosy czy umieszczenie przed widzami pracowników porządkowych, w połączeniu z systemem kar i ich dobrą egzekucją. Jeśli jednak któryś z klubów decydował się na pozostawienie ogrodzeń, Taylor zasugerował maksymalną ich wysokość na poziomie 2,2m, bez ostrych zakończeń.

Raport nie wprowadził na stadiony monitoringu, co często bywa mu przypisywane – jedynie skomentował jego wcześniejsze wprowadzenie jako cenny zabieg, choć początkowo nieskuteczny. Systemy były bowiem niedoskonałe technicznie, a ich obsługa wymagała od operatorów odpowiednich kwalifikacji, których często brakowało. Proces szkoleń odbywał się już w trakcie pisania raportu.

Zmiany w podejściu do widza

Taylor daleki był od popierania sprzedaży alkoholu na stadionach. O ile zgadzał się, że dobrze byłoby zapewnić każdemu widzowi możliwość kupna piwa, o tyle uważał, że Anglia nie jest gotowa na całkowitą swobodę w sprzedaży napojów alkoholowych na meczach. To stanowisko nie zmieniło się zresztą do dziś. Nie chciał wzorem Szkocji zakazać alkoholu całkowicie, ale ograniczyć go do pewnych stref stadionu, tylko niskoprocentowych trunków i w odpowiednich ilościach.

Wbrew temu, co często mawiają powołujący się na Raport Taylora politycy, to nie od jego wprowadzenia zaczęło się podnoszenie bezpieczeństwa i widowni. Stwierdza to zresztą sam autor, pisząc o tym, że już w latach poprzedzających jego dokument można było zaobserwować stabilny wzrost frekwencji, a także zdecydowany regres w zachowaniach chuligańskich.

Za to za sprawą raportu na stadionach pojawili się stewardzi. Zadania poszczególnych osób o tym statusie były bardzo ograniczone, ale jedno najważniejsze dotyczyło obsługi konkretnych sektorów. By nie powstawały w nich napięcia, nie dochodziło do przepełnienia, zatorów i innych zjawisk powodujących ryzyko eskalacji. Stewardzi mieli pomagać w kwestiach organizacyjnych i niwelować powstające problemy zanim się rozwiną.

Brytyjski sędzia rozważał również pojawiające się co jakiś czas propozycje całkowitego zakazu udziału w meczach wyjazdowych. Uznał jednak, że to rozwiązanie nie ma prawa powodzenia, ponieważ ludzie chcą jeździć na mecze swoich zespołów, a zakazywanie im tego mogłoby prowadzić do bardzo poważnych napięć i prób obejścia systemu poprzez wejście przyjezdnych na sektory gospodarzy. A to byłoby dużo niebezpieczniejsze od wpuszczania zorganizowanych grup wyjazdowych do tzw. sektorów gości. Choć trzeba tu zwrócić uwagę, że lord Taylor sceptycznie odnosił się do samej idei oddzielania od siebie kibiców przeciwnych drużyn. Twierdził, że to w naturalny sposób tworzy atmosferę podziału i wrogości, a w efekcie może nawet wzmagać aktywność chuliganów.

W Raporcie bardzo wiele uwagi przywiązuje do systemów identyfikacji. O ile jednak systemy obowiązkowego członkostwa obowiązujące kibiców jeżdżących na wyjazdy (czyt. „listy wyjazdowe”) wydały się Taylorowi sensowne jako środek zniechęcający chuliganów, o tyle uznał on za niezasadne tworzenie ogólnonarodowej bazy kibiców (co ciekawe, taka ma właśnie powstać w Polsce) i systemu kart członkowskich, który by ją obsługiwał. Rozwiązanie to usiłował wprowadzić rząd Margaret Thatcher, ale okazało się ono klapą.

Taylor uznał, że nakazywanie wszystkim widzom – z których ogromna większość zachowuje się dobrze – stania się częścią takiej bazy, jest pozbawione podstaw. Zamiast tego zaproponował większy nacisk na monitoring elektroniczny osób, które rzeczywiście dopuszczają się wykroczeń. Na stadionie chodzi o kamery, a poza nim o bransolety zakładane osobom z zakazami sądowymi, by zapewnić, że nie wejdą na obiekt. Zasugerował też, by rzucanie przedmiotami, obraźliwe i obsceniczne okrzyki/pieśni, a także wbieganie na murawę, stały się wykroczeniami. Uważał, że każde z nich prowadzi do napięć i może skutkować przemocą, dlatego z tymi pozornie nieznaczącymi czynami trzeba walczyć.

Reklama