Bydgoszcz: Finał z wyjątkowymi restrykcjami

źródło: Sport.pl

Zeszłoroczny mecz finałowy Pucharu Polski obfitował w efektowne oprawy przygotowane przez kibiców Pogoni i Jagiellonii. Ale w tym roku tego nie będzie. To decyzja policji, która obawia się starć – pisze Sport.pl. My związku nie widzimy.

Reklama

Choć bydgoski Stadion Zdzisława Krzyszkowiaka mieści nieco ponad 20 tys. widzów, na tegoroczny finał Pucharu Polski wejdzie ich ok. 16,5 tys. Resztę zajmą strefy buforowe oddzielające widzów. Lech i Legia otrzymały odpowiednio 6163 i 6550 wejściówek, a do otwartej sprzedaży trafił ok. tysiąc miejsc „neutralnych”. Są jednak wszelkie powody by podejrzewać, że bilety te kupiły osoby z Warszawy i Poznania, bo wejściówki rozeszły się w nieco ponad godzinę mimo wysokich cen (najtańsze na ten mecz to 50zł). Oba kluby zgłaszały wcześniej zapotrzebowanie na kilkanaście tysięcy miejsc.

Ze względu na fakt, że w rywalizacji finałowej znajdują się Lech i Legia, policja uważa, że tak trudnego zadania przy zabezpieczeniu spotkania jeszcze nie było. Dlatego kibicom nie będzie wolno wnosić na stadion prawie nic. Niestety poza zakazywanymi coraz częściej butelkami z napojami, zakazem objęto też flagi na drzewcach czy sektorówki.

Komentarz Stadiony.net: Strach pytać, jaki będzie kolejny krok w przyszłości, jeśli teraz dojdzie do incydentów. Zakaz wnoszenia barw klubowych w ogóle? A może wpuszczanie tylko kibiców pod krawatem, bo jak wiadomo „kibic w krawacie jest mniej awanturujący się”? Tylko pytanie, od kiedy incydenty chuligańskie są dokonywane z użyciem flag? Dla odmiany może po prostu organizatorzy i policja w całej Polsce wezmą się do roboty i rzetelnie ukarzą tych, którzy psują widowisko, a nie sami po raz kolejny będą je psuć irracjonalnymi i niemal niemożliwymi w egzekucji restrykcjami?

Reklama