Buenos Aires – stolica światowej piłki?

źródło: własne

W obrębie aglomeracji istnieje aż 60 klubów piłkarskich w pięciu ligach. 14 klubów argentyńskiej ekstraklasy jest skupionych właśnie wokół Buenos Aires. Żaden obiekt nie jest specjalnie nowoczesny, za to tłumy i atmosfera na meczach tworzą niesamowite widowisko. Czy jakiekolwiek inne miasto może się równać?

Reklama

Wszyscy czytelnicy śledzący nas na facebooku już wiedzą, że wystartował tam konkurs, w którym nagrodą jest wyjątkowa porcja argentyńskiej piłki, zamknięta w formie ekskluzywnego albumu. Jak dowiedzieliśmy się od księgarni sportowej Sendsport, w Polsce jest zaledwie kilka egzemplarzy. Za to każdy dowodzi, że stolica Argentyny ma wyjątkowe miejsce w historii futbolu.

Reinaldo Coddou H. w albumie „Buenos Aires – die Welthauptstadt des Fussballs” (Buenos Aires – Światowa Stolica Futbolu) stara się udowodnić, że nie ma miejsca tak oszalałego na punkcie piłki nożnej, jak właśnie Buenos. Nie potrzebuje do tego słów, bo na ponad 300 stronach umieścił niemal same zdjęcia. I to nie byle jakie – pokazujące przeróżne oblicza kibicowania w ogromnej aglomeracji. W Buenos naliczył 60 klubów z samych tylko pięciu najwyższych klas rozgrywkowych, z czego aż 14 z Primera A – najlepszej krajowej ligi. I choć uwzględnił nie tylko samo miasto, ale też resztę 13-milionowej aglomeracji, to ma za sobą mocne argumenty.

Dwa z nich nazywają się Bombonera i El Monumental – stadiony dwóch spośród najpopularniejszych klubów świata – Boca Juniors i River Plate. Ale zaraz za nimi znalazły się inne, również imponujące stadiony, na których odbywają się miejscowe derby. Wśród nich niebywały duet z Avellanedy – stadiony Independiente i Racingu. Niebywały dlatego, że dwa piłkarskie molochy stoją... na jednej działce. Dzieli je może 100-150 metrów i nigdzie na świecie dwa tak duże stadiony nie stoją tak blisko siebie.

To na wymienionych wyżej obiektach odbywają się największe na świecie „salidas” i „recibimientos”, czyli po prostu oprawy na wejście piłkarzy. Zdjęcia prezentują wielką chmurę konfetti na stadionie Racingu (to tam ustanowiono rekord w ilości rzuconych serpentyn – jednocześnie w niebo poleciało ich 30 000) czy pracowników zbierających je z murawy. W wielkim Boca Juniors mają do tego specjalne dmuchawy, ale w biedniejszych klubach niższych lig muszą wystarczyć zwykłe ogrodowe grabki. Są morza flag, balonów, bębny i wielkie, prawie ryczące ze zdjęć tłumy.

Piękno futbolu w Buenos to jednak nie same wielkie kluby, które oddają całe trybuny swoim najbogatszym klientom. Najpiękniejszy jest fakt, że ludzie mający do wyboru oglądanie wielkich klubów w najwyższej lidze często wybierają małe klubiki w swoich dzielnicach i tam fanatyzm jest nie mniejszy, choć o tłumach czasem trudno mówić. Jednym z przykładów jest Excursionistas z czwartej ligi, który w Polsce po raz pierwszy zaistniał przy okazji projektu Kibicowanie Jako Uniwersalny Język. Choć malutki stadion stoi niemal w cieniu wielkiego Monumental zajmowanego przez River Plate, od stu lat przyciąga na swoje mecze tysiące mieszkańców w zielonych barwach.

Jednego w Buenos Aires i przyległych ośrodkach nie ma: nowoczesnego stadionu. Nawet ustanowiony nowym narodowym obiektem stadion a La Placie trudno za taki uznać, bo mimo efektownego zadaszenia jego trybuny to wciąż tylko nasyp. Ale Buenos ten ewidentny brak nadrabia z nawiązką, dzięki sile przywiązania do infrastruktury. Czy wyobrażacie sobie stadion, na którym każde krzesełko jest numerowane poprzez ręcznie i finezyjnie malowane cyfry? Albo spękane betonowe trybuny, których nie widać, bo mocnymi kolorami wymalowany jest na nich ogromny herb klubu? Buenos Aires, słynące z barwnej architektury, pokazuje ją również na stadionach. Tam goły beton tak naprawdę nigdy nie jest goły. Jest zawsze przystrojony barwami – choćby bielą, ale częściej po prostu żywymi kolorami poszczególnych klubów.

Niedawno na facebooku pisaliśmy, że trudno o bardziej piłkarskie miasto niż Londyn. Dziś mamy poważny problem, bo choć pod względem stadionów stolica Anglii zdecydowanie wygrywa, to pasji okazywanej miejscowym klubom z Buenos Anglicy mogą tylko zazdrościć.

By móc od dziś nieco lepiej pokazywać Wam te wyjątkowe miejsca, przygotowaliśmy szereg aktualizacji. Stadiony z Argentyny można bliżej poznać dzięki nowym zdjęciom. Zapraszamy!

Reklama