Szczepłek: Poznań miastem specjalnej troski

źródło: RP.pl

Felietonista „Rzeczpospolitej” nie dowierza zachwytom organizatorów nad meczem z Wybrzeżem Kości Słoniowej. Nie doświadczył żadnego z wymienianych udogodnień i uważa, że PL.2012 powinno bardzo szczegółowo sprawdzić to miasto. Dzięki temu może jego błędów nie powtórzą inne…

Reklama

W opublikowanym na stronach RP.pl komentarzu publicysta Stefan Szczepłek pisze: W depeszy PAP czytałem o meczu Polski z Wybrzeżem Kości Słoniowej w Poznaniu jak o niezwykłym zadaniu logistycznym, z którego organizatorzy wywiązali się w nadzwyczajny sposób.

Szczepłek przypomina wypowiedź pełnomocnika prezydenta Poznania ds. organizacji Euro 2012, Michała Prymasa. - Przejechałem się autostradą, gdzie na poborze opłat otrzymałem ulotkę o rozmieszczeniu parkingów buforowych. Z autostrady byłem prowadzony przez znaki jak po sznurku na jeden z takich parkingów. Wolontariusze powiedzieli mi, ile mam jechać przystanków na stadion, obejrzeli mój bilet na mecz i poinformowali, którędy mam wejść, by trafić na swoją trybunę. A po zakończeniu spotkania zdradzili mi nawet, gdzie najlepiej w Poznaniu się zabawić. Byłem pod wrażeniem.

Byłeś w środę na Bułgarskiej? Czekamy na Twoje wrażenia na facebooku »

Publicyście trudno jednak uwierzyć w autentyczność tego zachwytu. Ja też przejechałem autostradą. W punkcie poboru opłat nie otrzymałem żadnej ulotki, nie wiedziałem, w którym miejscu zjechać na stadion, bo nie zobaczyłem żadnej tablicy informacyjnej. Pojawiły się dopiero później. Zostawiłem samochód na pierwszym wolnym miejscu, zresztą na trawniku, dwa kilometry od stadionu. Szedłem po błocie, lawirując między kibicami. Pod stadionem uważałem na znajome z meczu Lecha z Salzburgiem ruszające się płyty chodnikowe. Nic się nie zmieniło. Nie miałem kontaktu z żadnym wolontariuszem. Wszedłem wejściem dla prasy, z pozoru prowadzącym do podziemi. Trafiłem na tę samą nieczynną windę co miesiąc wcześniej. Odbyłem więc podróż schodami, dość wysoko, wraz z przeskakującymi przez barierki kibicami. Są podobno jakieś inne windy, ale trudno do nich trafić. Z sali konferencyjnej nie mogłem zadzwonić, bo nie ma tam zasięgu - porównuje swoje wrażenia Szczepłek.

Na koniec doświadczony dziennikarz pisze, że Poznań powinien stać się obiektem szczególnej troski spółki PL.2012, a wszelkie zgłaszane – nie od dziś zresztą – niedociągnięcia powinny być szybko naprawiane. Bo im więcej uda się zniwelować na pierwszym oddanym w Polsce stadionie Euro 2012, tym mniej ich będzie później na pozostałych trzech. W tej chwili lista jest według Szczepłka długa.

Reklama