Stadion Ruchu zapomnianym skarbem architektury?

źródło: Gazeta.pl

Kibice Ruchu Chorzów czekają z niecierpliwością na budowę nowego stadionu. Tymczasem okazuje się, że obecna trybuna główna jest wielkim zabytkiem, który 73 lata temu był wzorem dla świata – pisze Gazeta.pl. Ocalić ten fragment?

Reklama

W planie modernizacji stadionu przy Cichej jest zapis o likwidacji obecnej trybuny głównej. Zapis to niby oczywisty, bo nie spełnia ona wymogów stawianych stadionom dziś. Jednak jej historia zwraca uwagę. Kiedy bowiem powstała w 1937 roku, była pierwszą na świecie konstrukcją tego typu z dachem nie zawierającym podpór, które utrudniałyby widzom oglądanie meczów.

Co ciekawe, początkowo miało ją kupić Wielkopolskie Towarzystwo Wyścigów Konnych. Rozmyśliło się jednak, a z okazji skorzystała gmina Hajduki Wielkie, która nabyła ją podczas Międzynarodowych Targów Poznańskich. Poza dachem jej atutem była akustyka. Przez długie lata nie była jednak modernizowana i w połowie lat 90. groziło jej wyłączenie z użytku. Remont przeprowadził klub za pieniądze uzyskane ze sprzedaży dwóch zawodników.

fot: Niebiescy.pl

Taki skarb to rzeczywiście skarb czy balast? Skomentuj na facebooku »

Ale zabytkowa konstrukcja nijak nie pasuje do koncepcji nowego stadionu. Przynajmniej według obecnych planów. Plany jednak nie muszą jeszcze oznaczać ich realizacji. Przypomina o tym w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Henryk Wieczorek, przewodniczący Rady Miasta w Chorzowie. - Jestem za tym, żeby trybuna została. Nie potrafię jednak w stu procentach przesądzić, że tak się stanie. Rozmawiamy na ten temat także z miejskim konserwatorem zabytków, żeby znaleźć najlepsze rozwiązanie - podkreśla Wieczorek, były reprezentant Polski w piłce nożnej.

Co zrobić z psującym plany skarbem? Miejski konserwator zabytków chce pozostania trybuny, choć nie przesądza, w jakiej miałoby to być formie. Z jednej strony istnieje możliwość wkomponowania jej w nowy projekt, ale wątpliwe, by takie połączenie dało dobry efekt. Lepszą opcją jest więc przeniesienie konstrukcji w inne miejsce.

Reklama