Londyn: Stadion Olimpijski najbrzydszy w historii?

źródło: własne

W ramach oszczędności organizatorzy postanowili zrezygnować z powłoki, która miała okalać stadion. Dlatego dziś z zewnątrz prezentuje się fatalnie i tak może już zostać. Jest jednak cień szansy – jeśli prywatny inwestor wyłoży pieniądze, może siatkę zainstalować, a po Olimpiadzie zabrać.

Reklama

Z Londynu dochodzą zaskakujące informacje. W ramach cięcia kosztów zrezygnowano z powłoki, która miała otaczać trybuny stadionu olimpijskiego, stanowiąc jego fasadę. Według różnych wersji miała ona albo być miejscem iluminacji ruchomych obrazów, albo mieć po prostu stałe ubarwienie i opcjonalne podświetlenie.

Według pierwotnego projektu miała być przygotowana z materiałów odnawialnych, bo i cały górny poziom trybun wraz z dachem po Igrzyskach Olimpijskich 2012 miały zniknąć i zostać powtórnie wykorzystane na innych stadionach lub z innym przeznaczeniem. Kolejną możliwością był tańszy plastik, który stworzyłby 900-metrową „taśmę” wokół stadionu. Później pojawiła się tańsza opcja, by trybuny okalały pionowe pasy materiału o szerokości 2,5 metra. Obiekt z fasadą miał wyglądać tak:

Bez zaplanowanej w projekcie firmy Populous wysokiej na 20 metrów „plandeki” obiekt przez cały czas imprezy wyglądałby tak:

fot: Ian Mansfield (creative commons, by-nc)

Różnica jest nie tylko wyraźna, ale wręcz zaprzecza idei tego stadionu. Miał być dowodem, że można zbudować elegancki tymczasowy stadion, a bez jakiejkolwiek fasady może stać się jednym z najbrzydszych w historii Igrzysk. Co więcej, zastosowanie tego rozwiązania tłumaczono nie tylko względami estetycznymi. Przykrycie miało zagwarantować, że wiatr nie dostanie się przez trybuny na plac gry, gdzie mógłby wypaczyć wyniki niektórych dyscyplin.

Racjonalny krok czy strzał w stopę? Czekamy na facebooku »

Anglicy mogliby szukać wytłumaczenia dla takiej polityki, gdyby oszczędność była znacząca. Chodzi jednak o sumę zaledwie 7 milionów funtów. Piszemy „zaledwie”, bo przecież według majowych obliczeń BBC obiekt i tak pochłonie trudne do wyobrażenia 534 mln funtów (ok. 2,47 mld zł!). Ponieważ pierwotnie (w 2004) był wyceniany na 280 milionów, szukanie oszczędności jest zrozumiałe. Ale czy takim kosztem?

W związku z doniesieniami o braku wierzchniego okrycia trybun, do Komitetu Organizacyjnego zaczęły napływać oferty od firm, dla których wyłożenie 7 milionów funtów na tak imponujących rozmiarów dodatek do stadionu Olimpiady 2012 to nie problem. Jest jednak jedno bardzo duże „ale”...

Jak powiedział w rozmowie z dziennikiem „Tepegraph” Denis Oswald z Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, po żadnej stronie przykrycia nie może być ani śladu reklamy firmy, która zapłaci brakujące 7 milionów. - Nie damy się kupić - rzucił Oswald, uzasadniając politykę braku reklam dla ewentualnego sponsora. To osobliwe stwierdzenie, ponieważ Igrzyska Olimpijskie 2012 już mają co najmniej 25 dużych sponsorów, którzy będą mogli korzystać na wizerunkowym połączeniu z letnią Olimpiadą.

Niemniej, zdanie MKOl potwierdzają lokalni organizatorzy z Londynu. Jedyna propozycja, jaką mają dla firmy skorej sfinansować powłokę, to zatrzymanie kupionego materiału po Igrzyskach i możliwość odsprzedaży. Zważywszy jednak na nietypowe wymiary i zastosowanie materiału, pomysł jest kontrowersyjny i może odstraszyć prywatnych sponsorów.

Reklama