Wisła nie podpisze umowy dzierżawy stadionu?!

źródło: Wislaportal.pl

W rozmowie z serwisem Wislaportal.pl radny Dariusz Olszówka sugeruje, co można jeszcze poprawić na Stadionie im. Henryka Reymana. Na nieoficjalne informacje, że Wisła nie chce niewykończonego stadionu przejąć twierdzi, że zupełnie słusznie.

Reklama

Poniżej prezentujemy fragment wywiadu serwisu Wislaportal.pl z radnym Dariuszem Olszówką, inicjatorem budowy stadionu Wisły i jej bacznym obserwatorem.

Stadion Wisły porównywany jest do innych obiektów, np. do tego w niemieckim Hoffenheim, który został wybudowany za połowę tego, co zostało wydane na budowę przy ul. Reymonta. Czy na Wiśle rzeczywiście są dwa razy lepsze materiały, a może aż tak bardzo kosztowne było obniżenie murawy, że stadion kosztować ma co najmniej 500 mln zł?

Dariusz Olszówka: Niestety nie ma lepszych materiałów, a wręcz przeciwnie, są gorsze, bo miała być elewacja z betonu architektonicznego, a jest z konstrukcyjnego oraz płyty granitowe, które zastąpiono asfaltem. Wykończenie tego jest również fatalne. Beton z zaciekami, pęknięciami, dziurami i morze asfaltu w około. Myślę, że za 500 mln złotych mógłby być lepiej wykończony i wyposażony stadion na ponad 30 tys. widzów. Przypomnę, że w tej kwocie brakuje parkingów, telebimów, gastronomii, kas, zaplecza, infrastruktury, zbiorników retencyjnych, itd.

Co według Pana jest największym mankamentem tej budowy?

Dariusz Olszówka: Czas jej trwania, opóźnienia na każdym etapie, wybrany projekt bez konkursu i z wymaganym doświadczeniem w tej materii, jak również nie ujęcie wszystkiego w przetargach. Podzielenie budowy na poszczególne etapy podniosło koszty i wydłużyło czas realizacji. Problemem jest także wybór inwestora zastępczego. Zarząd Infrastruktury Komunalnej i Transportu to jednostka odpowiedzialna za drogi, a nie za sport. Składałem zresztą wnioski o przeniesienie zarządzania inwestycją do Zarządu Infrastruktury Sportowej, ale nie przyniosło to żadnego efektu. Mankamentem jest też bez wątpienia zmiana koncepcji w trakcie budowy, nie mówiąc już o zmianach wykonawcy, a także o braku realnego nadzoru. Sporo tego, jak na jedną inwestycję. Wiele rzeczy nie da się już poprawić, bo trzeba byłoby chyba zburzyć stadion i zbudować go od nowa, aby zniwelować błędy, jak na przykład: odległość trybun od murawy, szpary między trybunami, pawilon multimedialny w narożniku.

Co jeszcze można byłoby poprawić na stadionie, w końcu budowa jeszcze trwa, a niektóre elementy podlegają choćby gwarancji.

Dariusz Olszówka: Najważniejsze co można teraz zrobić, to dokończyć wreszcie zaplecze trybuny północnej. Niezbędny jest też zakup telebimów oraz poprawienie elewacji. Wciąż nieźle wyposażyć można kioski gastronomiczne, a także poprawić widoczność w skyboxach. Trzeba ponadto usunąć pleksowe bandy na trybunie północnej i południowej, poprawić nagłośnienie, doświetlić i zwiększyć liczbę kas. Aby wszystko wyglądało schludnie należy też zagospodarować teren wokół stadionu.

Nieoficjalnie mówi się, że Wisła nie zamierza podpisywać wiążących dokumentów, jeśli stadion nie będzie rzeczywiście spełniał wymogów, jakie stawiane są klasie „Elite”.

Dariusz Olszówka: Nie dziwię się i sam tak był zrobił, jeśli dostałbym dom w takim stanie, czy zamówił samochód w wersji w pełni wyposażonej, a dostał w pakiecie podstawowym. Nie zmienia się reguł podczas gry. Dopóki te wszystkie rzeczy nie będą zrobione, dla wymogów klasy „Elite”, to też czekałbym na spełnienie tych warunków. Poza tym trzeba po podpisaniu umowy dzierżawy płacić czynsz 1% za część sportową i 3% za część komercyjna od wartości stadionu, który jest przepłacony i jeszcze nie jest w pełni wyposażony w części sportowej, ale też komercyjnej. Bo taką funkcję również ma spełniać stadion, żeby na siebie zarabiał. Wisła powinna być operatorem tego stadionu, bo dla niej jest budowany, ale musi być w pełni skończony, wyposażony i ma spełniać wymogi klasy „Elite”.

Więcej na Wislaportal.pl

Reklama