Stadion Lecha bez... Lecha?

źródło: Wyborcza.pl

Na linii miasto – klub w Poznaniu iskrzy. Lech chce operować stadionem, Poznań każe się ustawić w kolejce. Lech chce płacić mało, Poznań mówi, że i tak mógłby żądać więcej. A już żadna ze stron nie ma sfinansować wykończenia obiektu – podaje „Gazeta Wyborcza”.

Reklama

Budowa stadionu Lecha ma kosztować łącznie aż 713 milionów złotych – tak dużej inwestycji Poznań nie miał. Ale za tę sumę wykonawca postawi obiekt w stanie surowym. wykończenie go i doprowadzenie do używalności pochłonie kolejne 40-50 milionów. Kto te pieniądze zapłaci? Chętnych nie ma. Prezydent Poznania miał duże problemy z przekonaniem radnych we wtorek, by ci przekazali kolejne 93 miliony, więc nie będzie łatwo. Zresztą już zapowiedziano audyt całej inwestycji.

Na razie koszty wykończenia miasto spycha na operatora, twierdząc, że nigdy nie zakładano oddawania stadionu z pełnym wykończeniem. Nie było ono przedmiotem projektu, bo zależy w dużej mierze od użytkowników obiektu. Lech jednak nie uważa się za odpowiedni podmiot do finansowania prac. - Jesteśmy klubem piłkarskim, a nie deweloperem – odparowuje w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” Karol Klimczak, członek zarządu Lecha.

Niewykluczone jednak, że Lech będzie musiał te pieniądze wyłożyć, by zarządzać stadionem. - To my powinniśmy się tym zajmować - mówi wiceprezes „Kolejorza” Arkadiusz Kasprzak. - Szczególnie na początku funkcjonowania nowego stadionu będą się tu odbywały głównie imprezy sportowe, zwłaszcza mecze. Poza tym bez nas ten stadion nie ma racji bytu - dodaje.

Jednak dla miasta powierzenie funkcji operatora Lechowi nie jest tak oczywiste. Lech będzie musiał konkurować z trzema wielkimi firmami, które operują obiektami sportowymi na całym świecie: Sportfive, HSG Zander i AEG Europe. Przedstawiciele magistratu twierdzą, że pieniądze nie muszą być decydującym argumentem, ale może nim być np. doświadczenie w zarządzaniu obiektami sportowymi podobnej klasy. Tego Lech też nie ma.

Już teraz poznański klub nie ma łatwej pozycji negocjacyjnej, bo uznał oficjalnie proponowane koszty dzierżawy za zbyt wysokie. Mowa o kwocie rzędu 8-10 milionów złotych rocznie – tyle za oddanie obiektu chce miasto. Co jeśli dla pozostałych firm ta cena będzie do przyjęcia? Lech będzie musiał podpisać z którymś z nich umowę i od nich wynajmować część powierzchni. Oznaczałoby to dla klubu znacznie niższe dochody z działalności komercyjnej.

Pewne jest jedno – wielki poznański stadion bez Lecha traci sens. To jedyny klub, który ma potencjał go zapełniać co drugi weekend. Ale obecnie obie strony zdają się stawiać sprawę na ostrzu noża. Co będzie, jeśli nikt nie odpuści? - Jeśli operator zażąda od nas kosmicznych opłat, to się wyprowadzamy z biurami ze stadionu i wynajmujemy go tylko na czas meczu. W wersji jeszcze bardziej pesymistycznej możemy zbudować swój stadion, traktujemy to jednak jako ostateczność. Jest kilka lokalizacji, w których ten stadion mógłby stanąć – spekuluje wiceprezes Kasprzak.

Reklama