Nowy narodowy stadion Irlandii ma przynosić ćwierć miliarda

źródło: własne / Aviva Stadium

W piątek premier Irlandii otworzył nowy narodowy stadion kraju – Lansdowne Road (komercyjnie: Aviva Stadium). Kosztował w sumie 410 milionów €, ale co roku ma przynosić tamtejszej gospodarce zyski w wysokości co najmniej 250 milionów.

Reklama

W piątek o 14:00 odbyło się otwarcie nowego narodowego obiektu Irlandii. Adres nie zmienił się względem kultowego poprzednika – dla kibiców to wciąż Lansdowne Road, jak to było niemal od otwarcia w 1876 roku (!). Jednak ze względów biznesowych prawa do sponsorowania nazwy obiektu wykupił największy krajowy ubezpieczyciel – Aviva.

Projekt jest łączoną inwestycją krajowych federacji futbolu (FAI) i rugby (IRFU). Wsparł je rząd kraju, który zagwarantował dofinansowanie rzędu 191 milionów euro. To bardzo cenna pomoc, bo zamiast planowanych wstępnie 300 milionów obiekt kosztował prawie 410. Jednak korzyści, jakie ma przynieść, są znacznie większe.

- Turystyka sportowa stała się wielkim źródłem przychodów na całym świecie. IRFU oraz FAI oszacowały, że przy rozgrywaniu rocznie co najmniej pięciu meczów międzynarodowych w piłkę nożną i rugby da gospodarce od 250 milionów € w górę. Kiedy wliczy się w to takie wydarzenia, jak finał Ligi Europy w 2011 czy finał Heineken Cup, okazuje się, że potencjał jest ogromny. O ile wiem, stadion zaczął też przyciągać międzynarodowe konferencje. I to zanim został otwarty – mówił w piątek taoiseach (premier) Irlandii, Brian Cowen.

Pierwszy mecz na nowym obiekcie odbędzie się 31 lipca 2010, ale nie będzie to spotkanie piłkarskie. Pierwszeństwo ma reprezentacja rugby, dla której ten obiekt był domem przez 132 lata (!). Piłkarze wybiegną jednak na murawę zaledwie kilka dni później – 4 sierpnia reprezentacja ligi irlandzkiej podejmie Manchester United. Natomiast reprezentacja Irlandii otworzy stadion 11 sierpnia meczem z Argentyną.

Nowy stadion mieści 50 000 widzów. Budowa ruszyła w 2007 roku i udało się ją zakończyć bez żadnych opóźnień, w maju 2010. Łącznie w inwestycję zaangażowanych było 6000 osób, z czego w szczytowym momencie na placu budowy pracowało 1300 osób.

Za projekt odpowiada światowy gigant w tej dziedzinie – Populous (wcześniej HOK Sport). Eliptyczna bryła góruje nad okoliczną zabudową, ale trudno o inny rezultat, gdy wokół są same domki jednorodzinne. Stadion nie zakłóca jednak panoramy Dublina. Znakiem rozpoznawczym będzie widoczna już z oddali asymetria – w najwyższym punkcie trybuny mają aż 4 poziomy (z czego dwa dla klientów biznesowych), a za jedną z bramek tylko jeden. Podobny układ był cechą charakterystyczną również starego obiektu – to skutek gęstej zabudowy za bramką.

Innym wyróżnikiem będzie fasada – autorzy koncepcji zaplanowali fale z tysięcy szklanych elementów, które kryją cały obiekt. Daje to ciekawy efekt wizualny, a jednocześnie pozwala dobrze naświetlić wnętrze obiektu, w tym biura znajdujące się pod trybunami. A ponieważ szklane panele na większości fasady są nieco rozchylone, możliwa jest naturalna cyrkulacja powietrza na obiekcie. Bliżej nietypowej elewacji przyjrzysz się w naszej galerii z budowy >>>

Obiekt nie jest jednak idealny. Największym problemem już od dekad była bardzo gęsta zabudowa okolicy. A że są to rzędy szeregówek, większość ulic wokół stadionu jest bardzo wąska. Przy okazji meczów znalezienie miejsca parkingowego staje się wyzwaniem, a poirytowani mieszkańcy przed rozpoczęciem budowy żądali planu poradzenia sobie z tym problemem. Dlatego zaplanowana jest specjalna organizacja ruchu, która ma zminimalizować utrudnienia komunikacyjne. Innym problemem może się okazać stworzenie na Aviva Stadium atmosfery, z jakiej słynęło Lansdowne Road. Dawniej wielkie jedno- lub dwupoziomowe trybuny donośnymi śpiewami zagrzewały sportowców do boju. Teraz między trybunami dla zwykłych kibiców znalazły się aż dwa poziomy sektorów dla VIP-ów i biznesmenów. Doświadczenia Wembley czy Emirates Stadium uczą, że taki układ może znacząco wpłynąć na pogorszenie meczowej atmosfery.

Reklama