Cracovia: To nie będzie żadna arena

źródło: Cracovia.pl

Na oficjalnej stronie klubu prezes Filipiak mówi o strategii zarządzania nowym stadionem. Bilety mają być bardzo tanie, z bram znikną kontrole osobiste, a priorytetem będą dobre relacje z kibicami. Klub sam zamierza obsługiwać swój stadion, bez operatorów. Filipiak współczuje Wiśle i innym klubom z za dużymi stadionami...

Reklama

Poniżej prezentujemy najciekawsze dla kibiców wypowiedzi prezesa Cracovii, prof. Janusza Filipiaka z wywiadu udzielonego oficjalnemu serwisowi klubu:

Będzie jakaś selekcja widzów wpuszczanych na nowy obiekt?

Na stadionie chcemy wszystkich kibiców, a naszą odpowiedzialnością będzie to, by sobie z nimi poradzić. Wykonamy bardzo ważne ruchy w kierunku zwiększenia frekwencji. Przede wszystkim będą do nabycia bardzo tanie bilety, w większości za 10 zł. To oczywiście oznacza, że na stadion wpuścimy również kibiców różnej jakości. Będzie jednak bardzo ostry monitoring, który pomoże nam w radzeniu sobie z tym problemem. Drugim krokiem, który będę chciał poczynić i to będzie mój osobisty cel, będzie zlikwidowanie kontroli przy wejściu na stadion. Będę dążył do tego, żeby kibice nie byli obmacywani, a więc, by to wejście było cywilizowane, normalne. To będzie odbywało się zgodnie z amerykańską zasadą niewinny dopóki nie popełni przestępstwa. Będziemy dążyli do tego, co widziałem w czasie Mistrzostw Świata w Korei i Japonii. Na mecz wybrało się sześćdziesiąt tysięcy widzów, a ja czułem się, jakbym spacerował po Parku Jordana. Żadnych kontroli, normalne wejście. To, że na bramkach trzepie się tych kibiców jest dużym problemem na polskich stadionach. Będziemy wpuszczać wszystkich. Jest to dla nas ryzyko, ale ono zawsze jest. Wpuściliśmy dobrych kibiców, którzy wtargnęli na boisko i po dwóch meczach mamy w sumie dwadzieścia trzy tysiące złotych kary. Ja nie wiem, kto jest zły, a kto dobry... To może być dziwne, że zmieniłem strategię, ale teraz będziemy mieli zamknięty stadion i taki bandyta po prostu nie ucieknie. On zostanie zindetyfikowany i będzie musiał opuścić obiekt wyjściem, przy którym zostanie przechwycony. Dawniej były wały ziemne, można było uciec, biegać po parkingu. Teraz takiej możliwości nie będzie z racji tego, że stadion będzie zamkniętym budynkiem. Taka zmiana polityki nie wynika z tego, że mi się coś odwidziało, lub że wymiękłem, czy coś. Po prostu działamy zgodnie z zasadą niewinny, dopóki nie zagrandzi.

Komu powierzchnie pod trybunami Cracovii? Restauratorom

W pewnym stopniu jest to ryzykowne...

Jest ryzyko. Najwyżej będziemy płacili kary i w końcu wyselekcjonujemy ich. Nie może być aż takiej kontroli. Znajomy kibic Wisły, bardzo poważny człowiek, właściciel firmy szarpał się przy wejściu na mecz derbowy, wyrzucili go i musiał dzwonić. Wszystko dlatego, że ochroniarze zaczęli go macać i ja się nie dziwię, że jego godność nie wytrzymała.

Czy będą jakieś inne zmiany?

Jest również trzeci element, poza tanimi biletami i brakiem kontroli, a mianowicie praca ze Stowarzyszeniem Kibiców, które ładnie nam się tworzy i z którym mamy dobry dialog. Stowarzyszenie również deklaruje chęć pracy.

[...]

Wróćmy jeszcze na koniec do tematu modernizowanego stadionu...

Bardzo współczuję tym klubom, które mają czterdziestotysięczne stadiony, może poza Lechem. Zapełnienie ich będzie bowiem bardzo trudne, a to wynika z bardzo prostego faktu: komuś wydaje się, że jak zrobi się ofertę, to wszyscy ją kupią. Tak wcale nie jest. Ludzie nie chodzą na mecze. Konkurentem jest choćby telewizja. Mam znajomego kibica Cracovii, który woli usiąść sobie wygodnie w fotelu, wziąć do ręki piwo, dostać stek od żony, zaprosić znajomych. W telewizji są wszystkie mecze, do dyspozycji jest również Internet. Tego jeszcze nie mówiłem, ale będę bardzo mocno bronił piwa na stadionach. W Niemczech ono jest i mało kto wie, że ma cztery procent, a na meczach podwyższonego ryzyka dwa. Nawet w purytańskich Stanach Zjednoczonych, gdy ktoś wypije piwo na ulicy, jest aresztowany, a mimo to można je spożywać na arenach sportowych. Wydaje mi się, że jeżeli nie będzie piwa na stadionach, będziemy mieli duży problem z przyciągnięciem ludzi. Będziemy również chcieli mieć atrakcje pozasportowe w trakcie meczu. Do naszej dyspozycji będzie scena, więc można będzie zrobić np. pokaz samochodów.

Czy Klub będzie sam zarządzał stadionem, czy może skorzysta z usług operatora?

Wzięcie operatora to dodatkowy problem, bo zamiast zarządzać stadionem, będziemy musieli zarządzać właśnie operatorem. Nie ma takiej potrzeby. Tu, w odróżnieniu od Wisły, jesteśmy w tej szczęśliwej sytuacji, że mamy obiekt, na który nas stać. Będziemy płacili Miastu, sądzę, że poniżej dwóch milionów złotych. To jest mniej więcej jeden procent wartości stadionu. Koszty jego eksploatacji również będą dla nas osiągalne.

A jak wygląda sytuacja z ewentualną nazwą stadionu?

Ja osobiście mam z nią duży problem. Jedno mogę powiedzieć na pewno: to nie będzie arena, bo to nie żaden piasek (śmiech). Oczywiście nazwa powinna zarabiać, będziemy szukali sponsora, ale najpierw musimy zagrać i wypełnić obiekt kibicami, po to, by być atrakcyjni dla potencjalnych reklamodawców. Na tę chwilę piłka nożna przestała być bowiem dla nich atrakcyjna.

Więcej na Cracovia.pl

Reklama