Poloniści zbierają podpisy pod petycją

źródło: Warszawa.TVP.pl / własne

Czarne koszule domagają się równego traktowania. Kibice Polonii Warszawa przygotowali petycję do Prezydent Warszawy – chcą wybudowania stadionu z prawdziwego zdarzenia. Czy to realny scenariusz? Miasto zainwestowało już w obiekt przy Łazienkowskiej – informuje TVP.pl.

Reklama

Podczas gdy prace na stadionie Legii idą zgodnie z planem, fani Polonii wciąż czekają na jakąkolwiek dobrą wiadomość w sprawie swojego nowego obiektu. „Nie możemy dopuścić do sytuacji, gdy jeden klub dostaje od miasta ponad 500 mln zł, a Polonia jest spychana na margines” – piszą kibice w petycji. Zwracają też uwagę, że Warszawski Ośrodek Sportu i Rekreacji nie dba o stadion i nie przeprowadził na czas niezbędnych prac.

Marek Makuch, radny PiS, zdecydowanie popiera stanowisko kibiców. Przypomina, że gdyby Hanna Gronkiewicz-Waltz dotrzymała swoich przedwyborczych obietnic, Polonia dziś szykowałaby się powoli do gry na nowym obiekcie. – W 2006 roku obiecywała, że stadion Polonii będzie modernizowany, że pod koniec tej kadencji będzie budowany nowy obiekt – wylicza Makuch.

„Zarówno Legia jak i Polonia to kluby zasłużone dla Warszawy i oba powinny być traktowane jednakowo” – czytamy w liście otwartym do władz miasta. Kibice z Konwiktorskiej jako przykład podają Kraków. Tam miasto „obu klubom piłkarskiej ekstraklasy buduje wspaniałe areny piłkarskie”.

Paradoksalnie Polonia Warszawa dysponuje największą ilością opcji – właściciel zamówił projekt na własną rękę u znanego portugalskiego architekta, swoją wizję przedstawił amerykański inwestor i teoretycznie Miasto nie musiałoby wykładać ani złotówki na tę inwestycję. Tu jednak pojawia się problem – grunty pod stadion zostały przekazane Miastu przez Skarb Państwa i mogą być wykorzystane tylko do celów sportowo-rekreacyjnych, podczas gdy prywatna inwestycja musi dysponować dużą powierzchnią handlowo-usługową, by przynosiła zyski.

Dlatego właśnie Miasto argumentuje, że nie może się zgodzić na zaproponowane inwestycje na tych terenach, bo może stracić tę darowiznę. Trudno jednak zgodzić się z takim sformułowaniem – dziś nie sposób myśleć o stadionie piłkarskim jako budynku pozbawionym funkcji pozasportowych. Dlatego tłumaczenie władz Warszawy nie brzmi zbyt rozważnie. Wystarczy spojrzeć na Bilbao lub Singapur – w obu miastach władze doszły do porozumienia z inwestorami prywatnymi. Prywatne firmy zapewniły, że dadzą na nowych obiektach nieograniczony dostęp do funkcji sportowych mieszkańcom, a w zamian będą mogły czerpać dochody z funkcjonowania obiektów. W takim przypadku funkcja rekreacyjno-sportowa jest zachowana, a komercyjna to jedynie część całego projektu, z którego obywatele mogą korzystać.

Przeczytaj całą petycję kibiców

Reklama