Green Point Stadium oddany do użytku

źródło: PortalKibica.pl

Choć pierwszy mecz dopiero w styczniu, już oddano Green Point Stadium w Kapsztadzie. Podziwiając ten obiekt można tylko żałować słabej postawy polskiej kadry, która w czerwcu tam nie zagra. Poza zachwytami są jednak problemy, złomiarze okradli stadion tuż po otwarciu - pisze PortalKibica.pl

Reklama

Jeszcze przed budową mówiło się, że to prawdopodobnie najpiękniejsze położenie dla stadionu na świecie. Między Zatoką Stołową i Górą Stołową, gdzie klimat jest bardzo korzystny, trawy i drzewa zielenieją, a woda ma niepowtarzalny kolor. By nie zdominować tego prawie rajskiego krajobrazu, władze Kapsztadu zamówiły stadion elegancki i lekki, który wpisze się w otoczenie i miejską tkankę.

Kapsztad vs Warszawa

Włodarze wybrali niemieckich architektów z pracowni GMP, współodpowiedzialnych też za warszawski Stadion Narodowy. Zresztą przekonaliśmy się o tym, kiedy wybuchło w naszym kraju oburzenie, że nasz Narodowy i Green Point Stadium są „bliźniakami”. Padały oskarżenia o klonowanie projektów przez Niemców, ale dziś możemy już zdecydowanie powiedzieć, że różnic jest zdecydowanie więcej niż podobieństw. Do tych drugich zaliczyć należy cenę. Choć pierwotnie budowę Green Point Stadium wyceniono na 385 milionów dolarów, skończyło się na znacznym przebiciu tej sumy. Oficjalne dane mówią o wydatku rzędu 600 milionów, czyli ok. 1,8 miliarda złotych.

Za te pieniądze mieszkańcy otrzymali stadion zdecydowanie większy od warszawskiego – w szczycie może liczyć nawet 69 tys. miejsc. W szczycie, bo na co dzień pojemność będzie mniejsza o 13 tys. – to miejsca tymczasowe, które pojawią się tylko na Mundial 2010 i później podczas największych imprez. GMP zastosowało tu niecodzienne rozwiązanie – w trybunach wzdłuż boiska istnieją dwie wielkie dziury, które w razie potrzeby można w kilka dni zmienić na trybuny. Pod względem samej linii trybun, stadionowi znacznie bliżej do obiektu Benfiki czy Arsenalu, niż do Warszawy. Są tu aż trzy pierścienie trybun, które na najwyższym poziomie falują, by zapewnić widzom optymalną widoczność.

Kiedy się zapełni?

Niewielką wadą z punktu widzenia piłkarskiego kibica jest odległość boiska od trybun za bramkami. Tam bowiem pole gry przedłużono, by zmieściło się jeszcze boisko do rugby. To z kolei skutek zapotrzebowania – piłkarska drużyna Ajax Cape Town nie gromadzi takich tłumów, jak zespoły z Johannesburga.

W inauguracyjnym meczu (23. stycznia), gorąco zapowiadających się derbach Kapsztadu między Ajaksem a Santosem, pojemność obiektu wyniesie tylko 20 tys. miejsc. To skutek testów bezpieczeństwa nakazanych przez FIFA, jakie będą wtedy prowadzone. Podczas kolejnego meczu, w lutym, otwarte będą już dwa pierścienie i pojemność wzrośnie dwukrotnie. Dopiero potem, jeśli testy przebiegną dobrze, stadion osiągnie pełną pojemność przewidzianą na Mundial, czyli prawie 70 tys. krzesełek. Pierwszego kompletu należy się spodziewać najwcześniej podczas Mistrzostw.

Powody do zmartwień

Te rozmiary obiektu według wielu mieszkańców zdecydowanie przewyższają potrzeby i nie brakuje wizji, że obiekt po czerwcowej imprezie będzie stał najzwyczajniej pusty. Padały już porównania do londyńskiej Millennium Dome – hali, która wymagała przebudowy tuż po otwarciu, żeby przestała przynosić straty. By zapewnić obiektowi dostatek wielkich imprez piłkarskich i kulturalnych, władze Kapsztadu już w 2007 roku zapowiedziały konkurs na prywatnego operatora obiektu. Pod koniec 2008 roku zapadła decyzja – obiektem przez najbliższe 10, a może nawet 30 lat (opcja przedłużenia) zaopiekuje się spółka zarządzająca obecnie francuskim Stade de France. Obiekt nie będzie obciążał samorządu, a 30 proc. zysków ma trafiać do miejscowych władz.

Więcej w Portalu Kibica

Reklama