Czy kryzys storpeduje budowę stadionu w Zabrzu?

źródło: Gazeta Wyborcza Katowice

Czy przepowiadany kryzys gospodarczy może wstrzymać budowę stadionu Górnika Zabrze? - Decyzja w sprawie tej inwestycji powinna być podjęta w drodze referendum - proponuje radny Borys Budka.

Reklama

W Zabrzu odbyło się spotkanie pani prezydent miasta Małgorzaty Mańki-Szulik z radnymi w sprawie budowy nowego stadionu. W rozmowach uczestniczyli wszyscy prezydenci, skarbnik gminy oraz grupa radnych. - Rozmowy dotyczyły przede wszystkim przygotowania nowego konkretnego projektu stadionu w oparciu o koncepcję pana Wiszowatego, która zyskała uznanie gminy. Z tym konkretnym projektem miasto mogłoby przystąpić do rozmów z ewentualnymi współinwestorami - mówi Anna Solecka-Bacia, radna z klubu Razem dla Zabrza.

Autorem zwycięskiej koncepcji są krakowscy architekci Andrzej Wiszowaty i Maciej Wójtowicz. Stadion o konstrukcji żelbetowej ich autorstwa ma pomieścić prawie 32 tys. widzów (dokładnie 31 918). Obiekt miałby dysponować 2400 miejscami parkingowymi, szatniami o powierzchni 100 m kw (z basenem, sauną, miejscem do rozgrzewki). - Warunek jest taki, że projekt, który powstanie, ma dotyczyć stadionu, którego budowa nie będzie droższa niż 200 mln zł - zastrzega radna Solecka-Bacia. - Nie jestem kibicem, ale wiem, że spora część mieszkańców kocha Górnika i chce tego nowego stadionu. Uważam, że pomysł pani prezydent wart jest zastanowienia - przyznaje.

Mańka-Szulik bardzo zaangażowała się w projekt budowy nowego stadionu. - Warto pamiętać, że nie budujemy kolejnego lepszego lub gorszego supermarketu. To będzie stadion, coś niepowtarzalnego, wizytówka miasta - przekonuje pani prezydent.

Na najbliższej sesji rady miejskiej zabrzańscy radni zagłosują, czy akceptują pomysł stworzenia projektu budowlanego nowego stadionu. Sesja odbędzie się w najbliższy poniedziałek.

Referendum na kłopoty?

Okazuje się, że nie wszyscy w Zabrzu są entuzjastami pomysłu władz gminy. Sceptyczny jest choćby radny Borys Budka, były przewodniczący rady miejskiej. - Utrzymanie obecnego stadionu kosztuje rocznie około miliona złotych. Utrzymanie nowego obiektu będzie pewnie kosztować kilkakrotnie więcej. I co wtedy? - pyta Budka - Nie jestem przeciw stadionowi, ale wszystko trzeba robić z głową, a nie tylko rzucać hasła. Najpierw zastanówmy się, kto za to wszystko zapłaci i jak ten stadion będzie utrzymywany? Nadchodzą czasy kryzysu i w tej sytuacji decyzja o takim wydatku powinna być podjęta w uzgodnieniu z mieszkańcami w drodze referendum - proponuje.

Taki pomysł zdecydowanie odrzucają władze Zabrza. - To byłyby tylko niepotrzebnie wydane pieniądze. Takie referenda zwykle pozostają nierozstrzygnięte. Jest mało prawdopodobne, by przekroczony został próg wymaganej frekwencji. Po to mieszkańcy wybierają swoich przedstawicieli, by to oni podejmowali decyzje - stwierdza Krzysztof Lewandowski, wiceprezydent Zabrza.

W Zabrzu zdają sobie sprawę, że nadchodzący kryzys może utrudnić budowę. - Na pewno zdajemy sobie sprawę z trudności. W sprawie stadionu rozmawiamy z wieloma inwestorami, to na pewno zmniejszy prawdopodobieństwo zagrożenia dla tej inwestycji. Mimo wszystko nie sądzę, by to zagrożenie było na tyle poważne, żeby nad nowym stadionem zawisły czarne chmury - mówi Małgorzata Mańka-Szulik.

Dla radnych i mieszkańców ważne są koszty budowy stadionu. - W najbliższym budżecie jest przeznaczone 8 mln na wykonanie projektu budowlanego. Liczę, że projekt byłby gotów do czerwca przyszłego roku. Kolejne pół roku zająłby przetarg na budowę obiektu. Prace mogłyby się rozpocząć w 2010 roku - uważa Lewandowski.

Kto będzie finansował budowę? Gmina najprawdopodobniej zaciągnie kredyt, który będzie spłacać przez 20 lat. - Powołana spółka, która będzie odpowiadać za budowę stadionu, ma także obowiązek zdobywać pieniądze na ten cel. Niezależnie od tego w budżecie gminy planujemy jednak coroczny wydatek na stadion 10-20 mln zł - wyjaśnia wiceprezydent Zabrza. Trudno na razie sprecyzować udział w kosztach budowy firmy Allianz. Być może właściciel Górnika dokapitalizuje spółkę odpowiadającą za budowę obiektu.

Piast z Górnikiem?

Radny Budka uważa, że w czasach kryzysu, gdy każdą złotówkę gmina powinna oglądać ze wszystkich stron, warto rozważyć jeszcze inny pomysł. - Rzuciłem swego czasu hasło, by budować stadion na granicy Zabrza i Gliwic wspólnie właśnie z gminą Gliwice. Wtedy mnie wyśmiano, stwierdzono, że kibice obu klubów się nienawidzą. Dla mnie to żaden argument. Fani Milanu i Interu też za sobą nie przepadają, a zespoły grają na jednym stadionie. To samo w przypadku Lazio i Romy. To nieporównywalnie bogatsze kluby, a jednak stadion mają wspólny. Może warto o tym porozmawiać nim zaczniemy budować obiekt w Zabrzu? - mówi Budka.

Marek Jarzębowski, rzecznik gliwickiego UM: - Pierwsze słyszę o takim pomyśle. Jest on nawet ciekawy, ale raczej mocno spóźniony. My już jesteśmy na etapie projektowania nowego stadionu. Wiosną ten projekt powinien być gotowy.

Także zabrzańska gmina podchodzi do pomysłu Budki sceptycznie. - Na dziś nie ma na to zgody społecznej. Jednak jeśli w przyszłości taka możliwość się pojawi, to na pewno Gliwice będą mogły dołączyć do naszego obiektu. Nawet za dziesięć lat Gliwice mogłyby wejść do spółki Stadion, dokapitalizować ją i wspólnie z nami wykorzystywać obiekt w Zabrzu. Obok Górnika grałby wtedy Piast - mówi wiceprezydent Lewandowski. Ale chyba sam nie wierzy, że ktokolwiek w Gliwicach mógłby się na taki układ zgodzić...

Autor: Piotr Płatek, 14.11.2008, Gazeta Wyborcza Katowice

Reklama