IO 2016: Zostały cztery miasta

źródło: własne

W grze o organizację Olimpiady 2016 są już tylko Chcago, Madryt, Rio de Janeiro i Tokio. Bardzo niewiele zabrakło stolicy Kataru, Praga i Baku odpadły niemal na starcie.

Reklama

Prezes MKOL, Jacques Rogge, pochwalił podczas sesji w Atenach wszystkie 7 kandydatur, ale zgodnie z oczekiwaniami Baku i Praga nie stały się czarnymi końmi rywalizacji. Według raportu technicznego najlepiej wypadła kandydatura Japonii ze stadionem głównym na 100 000 miejsc. Drugie miejsce zajął Madryt, a na trzecim znalazły się wspólnie Doha i Chicago. Tuż za "podium" wylądowało Rio de Janeiro. Jednak z listy nie skreślono najsłabszego miasta z Brazylii, lecz stolicę Kataru. Część członków uznała, że miasto, które nie ma nawet pół miliona mieszkańców nie powinno organizować Olimpiady. Do tego Katarczycy chcieli przeprowadzić Igrzyska w październiku z powodu letnich upałów. W związku z tym, wysokie noty nie uratowały Dohy. Ostateczny wybór organizatora nastąpi 2. października 2009, podczas sesji w Kopenhadze. Kto ma największe szanse?

Igrzyska dla kontynentu?

Jeśli MKOL będzie chciał przyznać organizację według klucza kontynentalnego, największe szanse ma Rio de Janeiro- żadne miasto Południowej Ameryki nie organizowało dotąd Igrzysk. Tuż za nim jest Chicago, bo ostatnie Igrzyska w Ameryce Północnej odbyły się w 1996 roku. Gorzej ma Tokio, które nie dość, że organizowało już Olimpiadę (1964), chce gościć sportowców tylko 8 lat po Pekinie. Najmniejsze szanse z tego punktu widzenia ma Madryt- w końcu w 2012 Olimpiada będzie w Londynie.

Nie od razu

Jednak obserwatorzy często wspominają o frycowym, jakim jest pierwszy start w rywalizacji. Miasta, które debiutują w staraniach o Igrzyska zwykle nie mają dużych nadziei, a jedynie chcą zbić kapitał na przyszłość. Tak też mówili przedstawiciele Baku czy Pragi, którzy nie oczekiwali na sukces za pierwszym podejściem. Jeśli taki kapitał ma procentować, to największe szanse ma Madryt. Pokazał się zadziwiająco dobrze w staraniach o Olimpiadę 2012, wchodząc do finałowej trójki, a teraz jest tuż za Tokio. Drugi raz z rzędu swoją kandydaturę przedstawiło też Rio de Janeiro, które w międzyczasie zdobyło cenne doświadczenie, organizując rok temu Igrzyska Panamerykańskie. Z drugiej strony Paryż starał się o organizację IO 2008 i 2012, bez powodzenia mimo znakomitych ocen kandydatury. Jeszcze gorzej poszło Stambułowi, który nie doczekał się sukcesu mimo trzech prób. A Londyn nie dał rywalom szans już za pierwszym podejściem...

Jaka jest recepta?

Jak pokazuje ostatnie rozdanie- nie jest nią rozrzucenie setek obiektów sportowych po kraju, co planowała Praga. Nie jest to też lawinowy wzrost nakładów na sport w targanym problemami przemysłowym mieście (Baku). Małe miasta- małe szanse, jak pokazuje przykład Dohy. Tokio stawia na rewitalizację przemysłowego nabrzeża i zamienienie go w wielki obszar zielony ze stadionem przypominającym olbrzymi wulkan. Rio de Janeiro chce wykorzystać część infrastruktury stworzonej na zeszłoroczne Igrzyska Panamerykańskie i zlokalizować prawie wszystkie obiekty w mieście i jego okolicach. Madryt kolejny raz startuje z propozycją Estadio la Peineta, który jest już w budowie. Chicago zaproponowało ostatnio rewolucyjne rozwiązanie- "stadion-cyrk". Amerykanie rozważają odkupienie od Londynu trybun i nawet 50 000 miejsc, chcąc wprowadzić model przenośnego stadionu olimpijskiego. Który pomysł okaże się najskuteczniejszy? Przekonamy się 2. października 2009.

Reklama