Stadion Narodowy jak koło od roweru

źródło: własne

Jak będzie działać rozsuwany dach? Gdzie będą telebimy? Co z imprezami lekkoatletycznymi? Odpowiedzi na te pytania udziela Zbigniew Pszczulny, wiceprezes pracowni JSK Architekci.

Reklama

Zadaszenie naszego nowego Stadionu Narodowego w dużej mierze będzie przypominać to we Frankfurcie nad Menem. W obu przypadkach za punkt wyjścia posłużyło... koło od roweru. -W dużym uproszczeniu nasze zadaszenie to po prostu ułożone poziomo koło rowerowe. Iglica pełni funkcję ośki, podtrzymującej szprychy, a szprychami są umieszczone wokół niej liny. To prosta, ale i uniwersalna konstrukcja- nie działają tu siły boczne, dzięki czemu zadaszenie jest stabilne i bezpieczne.- tłumaczy Zbigniew Pszczulny z JSK.

Zadaszenie w polskim projekcie będzie się jednak różniło od niemieckiego pierwowzoru. We Frankfurcie płótno służące zadaszeniu murawy na co dzień spoczywa nad środkiem boiska, tuż za telebimami. W razie potrzeby rozwija się więc od środka boiska na zewnątrz. W Polsce płaty materiału będą w pogodne dni ukryte za oświetleniem, czyli przy krawędziach stałego zadaszenia. Dzięki temu nad murawą pozostanie tylko cienka iglica, a nie jak na Waldstadion- pokaźna "skrzynia", powodująca powstawanie uciążliwego cienia na murawie przy świetle dziennym.

W związku z tym, telebimy na Stadionie Narodowym nie mogą zawisnąć nad środkiem boiska, jak to się dzieje w Niemczech. Nie widać ich jednak na żadnej z wizualizacji. Gdzie się znajdą? -Obecna wizualizacja nie pokazuje telebimów, ponieważ nie mają pierwszorzędnego znaczenia dla samej koncepcji. Nie znaczy to, że ich nie będzie- dwa wielkie ekrany na pewno pojawią się na stadionie. W tej chwili rozważamy dwie możliwości- umieszczenie ich w przeciwległych narożnikach lub centralnie za bramkami. W obu przypadkach mają być umieszczone nad trybunami.- uspokaja Pszczulny.

Przedstawiciele PKOL i znani polscy lekkoatleci uskarżają się jednak przede wszystkim na brak funkcji lekkoatletycznej. Na nowym obiekcie będzie możliwość instalacji bieżni, ale tymczasowo. -Operacja polega na utworzeniu sztucznego podestu ponad pierwszym pierścieniem trybun. Powoduje to podniesienie murawy o ok. 15m, a co za tym idzie zmniejszenie pojemności do 30 000 miejsc. Widzowie wciąż mają jednak zapewnioną bardzo dobrą widocznosć.- informuje Zbigniew Pszczulny. Takie rozwiązanie przewidziano również na innych supernowoczesnych stadionach: Wembley i Nou Mestalla. Drugi przykład jest szczególnie zbliżony do warszawskiego- również tam instalacja bieżni wiąże się z tymczasową likwidacją 25 000 miejsc. Cały proces ustawiania sztucznego podestu trwa jednak tylko 5 dni.

Stadion lekkoatletyczny na 30 000 miejsc wystarczy na organizację zawodów Golden League, ale do Mistrzostw Świata (50 000) czy Igrzysk Olimpijskich (80 000) to zdecydowanie za mało. -Stadion lekkoatletyczny na 50 000 miejsc wymagałby innej konstrukcji. Obiekt pozostaje wielofunkcyjny- poza piłką nożną będzie można na nim bez ograniczeń uprawiać rugby czy futbol amerykański. Lekkoatletyka wymusza zbyt duże zmiany i nie będzie możliwości rozgrywania zawódów bez uszczerbku na pojemności.- tłumaczy Pszczulny.

Przypominamy, że swoją opnię na temat projektu możecie wyrazić, biorąc udział w naszej sondzie i wypowiadając się na naszym forum internetowym.

Reklama