Białystok: stadion niezgody

źródło: Gazeta Współczesna

Białystok. Urzędnicy magistratu nie mogą porozumieć się z architektami w sprawie umowy na wykonanie dokumentacji technicznej stadionu miejskiego. Zgodnie z planem, mieli to skończyć w październiku, więc poślizg sięga już pięciu miesięcy!

Reklama

Zachowanie terminu pozwoliłoby na przekazanie inwestorowi projektu rozbiórki obecnego obiektu w lutym. Luty się kończy, a porozumienia nie widać. Wszystko może posypać się jak domino i upragnionego stadionu nie zobaczymy nie tylko w 2011 r., ale może i na Euro 2012!

Lista życzeń

- Negocjujemy - mówi tajemniczo Marek Kuryłowicz, odpowiedzialny za kontakty z mediami pracowni architektonicznej APA KuryłowiczAssociates, która w maju wygrała konkurs na koncepcję stadionu.

Dopinanie szczegółów trwa długo m.in. dlatego, że białostoczanie chcą zmodyfikować nieco projekt.

- W konsultacjach wypowiedziało się kilkaset osób, przy pomocy ankiet i przesyłając do nas e-maile. Mieszkańcy życzyliby sobie m.in. zamknięcia całego obiektu tak, by nie było "prześwitu” między dachem a trybuną, przybliżenia trybun do płyty boiska, krzesełek w barwach żółto-czerwonych - wylicza Adam Popławski, szef MOSiR-u. - W międzyczasie nastąpiła też zmiana przepisów licencyjnych. UEFA ze względu na wymogi nowoczesnej telewizji żąda lepszego oświetlenia - już nie 1400 luksów, a 2 tysiące.

Według niego, termin oddania stadionu do użytku nie jest zagrożony. A uroczystość podpisania umowy ma nastąpić "lada moment”, czego nie potwierdza jednak strona architekta.

Wyścig z czasem

Władze miasta muszą zdążyć ze stadionem do lata 2011 r., bo same zaplanowały tam moc atrakcji przed Euro 2012. Zamiast pierwotnego planu Mistrzostw Europy Kibiców chcą zorganizować Mistrzostwa Europy Oldboyów oraz prezentację dopingu kibiców - kilkudniowy piknik z koncertami.

Stadion za 150 mln zł (z towarzyszącą infrastrukturą restauracyjną i konferencyjną - w sumie za 250 mln zł) przeżywa też kłopoty związane z finansowaniem z UE. Niedawno okazało się, że magistrat będzie musiał znaleźć więcej pieniędzy we własnym budżecie (nie 15 proc., jak planował, lecz 50 proc. wartości obiektu). Mimo przegranej na dwóch frontach: finansowym i walki z czasem, wiceprezydent odpowiedzialny za sport Tadeusz Arłukowicz zaklina się, że inwestycja zagrożona nie jest: - Zostanie zakończona w 2011 r., tak jak planowaliśmy. Na szczęście w harmonogramie założyliśmy pewien naddatek czasu. Poślizg więc nie grozi, choć oczywiście wolałbym, by ta umowa została już podpisana.

Komentarz

Wygrać! - cel każdego sportowca powinien przyświecać wszystkim urzędnikom odpowiedzialnym za budowę stadionu. Jeśli wygrają z czasem, to obiekt w Białymstoku powstanie przed stadionami szykowanymi na Euro 2012. Choć na krótko, to jednak będzie najnowocześniejszy i największy w kraju! I wówczas być może zostaniemy gospodarzami atrakcyjnego meczu reprezentacji Polski. Jeśli się spóźnimy, to pewnie przyjdzie nam żyć towarzyskimi potyczkami z Litwą lub Białorusią. Bo przecież z Wilna i Mińska do Białegostoku blisko, a tak "silni” rywale nie zapełnią kibicami trybun Stadionu Narodowego w Warszawie.

Dariusz Klimaszewski

Reklama