Dwie firmy chcą wybudować nowoczesny stadion przy al. Unii

źródło: Gazeta Wyborcza Łódź

Budowa nowego obiektu ruszy dopiero za rok, ale już powstał problem, gdzie piłkarze ŁKS będę rozgrywać swoje mecze.

Reklama

Kilka dni temu upłynął termin zgłoszenia firm, które chcą przystąpić do przetargu na budowę stadionu miejskiego przy al. Unii. - Wpłynęły dwa wnioski - ujawnia Witold Nykiel, dyrektor Wydziału Inwestycji Urzędu Miasta Łodzi. - Pierwszy od potężnego konsorcjum z Włoch, a drugi z Francji, ale także od firmy doskonale znanej na rynku budowlanym.

Do połowy lutego miejscy urzędnicy będą sprawdzać wiarygodność obu ofert. Dlaczego tak długo? - Bo bo takie są nasze procedury przetargowe i dlatego nie da się przeskoczyć terminów - tłumaczy Nykiel. Obie firmy będę musiały m.in. przedstawić koncepcję zabudowy terenów wokół stadionu. - Czy będzie tam hotel, albo czy powstanie tam centrum kongresowe. No i w którym miejscu planują stadion - wylicza Nykiel.

Prawdopodobnie dopiero za dwa miesiące dowiemy się, jak ma wyglądać nowy obiekt. Nykiel spodziewa się, że koszt inwestycji będzie znany dopiero po negocjacjach, czyli w końcu kwietnia.

Budowa stadionu może ruszyć najwcześniej za rok, ponieważ przynajmniej na wykonanie projektu budowlanego i wykonawczego potrzeba sześciu, siedmiu miesięcy. Wiadomo już, że nie zostanie ogłoszony przetarg na wykonawcę, bo miasto chce skorzystać z tzw. formuły "zaprojektuj i wybuduj". Doda do tego słowo "użytkuj".

Co zyska w zamian? Przede wszystkim nie będzie musiało w pokryć tylko część kosztów inwestycji. - Reszta będzie rozliczana fakturami miesięcznymi przez kilkanaście lat, jako ekwiwalent za użytkowanie obiektu - wyjaśnia dyrektor Wydziału Inwestycji. Według niego to bardzo korzystne rozwiązanie, bo miasto stanie się właścicielem stadionu wartego kilkaset milionów, a będzie musiało wyłożyć zaledwie kilkanaście procent. - Zamiast zdewastowanego obiektu będzie wielki ośrodek sportu.

Optymizmu władz Łodzi nie podzielają szefowie ŁKS SSA, którego drużyna trenuje i gra na stadionie MOSiR. - Idea jest szczytna, ale gdzie będziemy grać, nie mówić już o treningach - pyta Andrzej Pożarlik, wiceprezes spółki. - Dobrze, że o tym się dowiedziałem, bo w poniedziałek wybieramy się do prezydenta, dlatego jedno z pytań będzie dotyczyło przyszłości naszej sekcji.

Według Pożarlika władze miasta gwarantowały ŁKS, że budowa stadionu będzie się odbywać etapami, dzięki temu zespół będzie mógł normalnie rozgrywać mecze. Nie wiadomo jednak, co zaproponuje wykonawca inwestycji. Mieczysław Nowicki, dyrektor Wydziału Sportu, ma pomysł, gdzie przenieść drużynę z al. Unii. - Mamy wstępną deklarację działaczy Widzewa, by na jego stadionie mogła grać drużyna ŁKS. Jest tylko jeden problem, bo o tej sytuacji rozmawiałem ze Zbigniewem Bońkiem, który rzadko teraz pojawia się w klubie.

Autor: Jerzy Walczyk, Gazeta Wyborcza Łódź, 24.01.2008

Reklama